Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AA. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 marca 2017

Recenzja AA - Lip Oil

Witajcie!
Dzisiejszy kosmetyk, o którym Wam opowiem to nowość marki AA! Spierzchnięte, popękane usta to zmora niejednej kobiety. Czy LipOil odpowiednio zadbał o moje usta? Zapraszam do czytania :).
*
AA, Caring Lip Oil
Od producenta + skład:
*
Według producenta otrzymujemy produkt trzy w jednym: upiększający olejek, odżywiający balsam, a także zmysłowy błyszczyk. Ja go ochrzczę jednym określeniem: olejek, którego będę się trzymać w dzisiejszym wpisie. 
Produkt otrzymujemy opakowany w kartonik, na którym znajdują się wszystkie przydatne informacje. Zapewne osobom, które namiętnie czytają składy w oczy rzucił się pierwszy składnik - parafina. Nie jeden raz pisałam, że parafiny skóra mojej twarzy nienawidzi, ale... Na ustach o dziwo nie wyrządziła żadnych szkód, wręcz przeciwnie (ale o tym za chwilkę ;)). Wokół ust także nie wyskoczyły mi żadne niespodzianki. W składzie znajdziemy też kilka rodzajów olejów: arganowy, z awokado, ze słodkich migdałów i nie tylko. Zaciekawił mnie składnik pod nazwą Bixa Orellana Seed Oil - jest to olej Annato, z którym pierwszy raz się spotykam. Ma właściwości antyoksydacyjny, zmiękcza i łagodzi skórę.
Olejek o intensywnym różowym kolorze nakładamy na usta aplikatorem w kształcie łezki, który jest bardzo wygodny, równomiernie rozprowadza produkt na ustach. Zapach olejku jest delikatny, na myśl przywodzi mi zapach malinowej gumy rozpuszczalnej mamby - zapach dzieciństwa!
Olejek nałożony na usta delikatnie podbija kolor czerwieni wargowej. Usta są wygładzone, miękkie i nie kleją się. Produkt ten zdecydowanie został moim ulubieńcem w pozimowej pielęgnacji ust. Mieści się do torebki, aplikacja jest banalnie prosta, a działanie? Zdecydowanie na plus! Suche skórki zniknęły, problem spierzchniętych ust zażegany. 
Za 6ml olejku trzeba zapłacić około 18zł. Warto szukać promocji w drogeriach bo produkt jest godny uwagi :). 
Jakie pielęgnacyjne kosmetyki do ust najbardziej lubicie? Stosowałyście Caring Lipoil od AA? 
*
Z przyjemnością ogłaszam także, że kosmetyki Vianek, Sylveco oraz Nacomi trafiają do...
Moniki K.
Serdecznie gratuluję! Odezwę się na maila podanego w zgłoszeniu i będę czekać na odpowiedź trzy dni :). 
Za niedługo planuję kolejny konkurs, a w głowie rodzi się powoli pomysł z wiosennym wyzwaniem. Jeszcze nie do końca przemyślany ale kiełkuje! Mam nadzieję, że będziecie zaglądać bo szczegóły już niebawem!
Do napisania :)

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

JoyBox Wiosna

Witajcie! 
Mam przyjemność zaprosić Was na prezentację zawartości pudełka kosmetycznego - JoyBox. Dlaczego skusiłam się na kupno? Czy jestem zadowolona? O tym przeczytacie w dzisiejszym wpisie :).
Kupno edycji kwietniowej było bardzo spontaniczną decyzją. Wahałam się prawie do ostatniej chwili i w efekcie kompletnie zapomniałam, że sprzedaż zaczyna się od godziny 15:00. Tym sposobem moje pudełko znalazło się w koszyku parę minut po godzinie 18.
Tym razem, twórcy boxa, zrobili sześć kategorii z produktami do wyboru, w tym trzy "oszukane", ponieważ różniły się tylko wariantami tego samego produktu :). 
W moim JoyBoxie znalazły się takie oto produkty:
Balsam Vianek, do wyboru były różne warianty, zdecydowałam się na wersję kojącą.
Krem do rąk AA Oil Essence, który z chęcią przetestuję. Kremów nigdy za dużo. Jeden w torebce, drugi w aucie, trzeci w domu... :D
Odżywczy krem pod oczy Oeparol wypróbuję sama i muszę się spieszyć bo ważność mija 08.2016. 
Do tego wszystkiego afrykańska glinka brązowa od CosmoSPA przeznaczona do każdego typu cery zanieczyszczonej i bez blasku.
Szampon do włosów i ciała 2w1, Bio IQ, którego jestem bardzo ciekawa. 
*
Puder Cosmepick, którego kolor można było wybrać. Mnie pozostały dwa: bardzo ciemny (w typie bronzera) lub jaśniejszy. Zdecydowałam się na jaśniejszy. 
Matujący krem korygujący Delia to produkt, który raczej średnio mi się przyda. Muszę ogarnąć skład i zastanowić czy odpakować bo może znajdzie innego właściciela.
Zaznaczyłam także sampler Yankee Candle. Przybył do mnie w szklanym kubeczku. Zapach - Lemongrass & Ginger. "Na sucho" mi się podoba, zobaczę co będzie po odpaleniu.
Zestaw do włosów: gumka w stylu Invisibooble oraz klamra, do tego peeling do twarzy. Wszystko marki Bea Beleza. 
W ostatniej kategorii wybrałam błyszczyk La Luxe Paris. Często używam tego typu produkty i szybko je zużywam. Chciałam peeling ale był już wyprzedany :D. 
Czy jest się do czego przyczepić? Jest :( ktoś musiał bardzo mocno rzucić moim pudełkiem bo jeden bok jest wygięty, opakowanie kremu Oeparol także ucierpiało. A na spodzie jet rozerwanie na wylot... Więc cudowne, wiosenne pudełeczko nie jest już takie cudowne i troszkę mnie to boli :P. 
 
Wartość produktów, które znalazły się w moim JoyBoxie, zdecydowanie przewyższa cenę którą zapłaciłam - 49zł (w tym wliczone były koszta wysyłki). Dużo? Mało? Według mnie ta edycja jest jedną z lepszych ostatnio i cieszę się, że ją zamówiłam. Zdecydowaną większość produktów zużyję osobiście i z chęcią podzielę się z Wami moją opinią na ich temat :).
Jeśli chcecie zobaczyć dokładny podział kategorii to zapraszam na stronę JoyBox Klik. 
Kto się skusił? Przyznać się :D.  Kto uległ i nie mógł się powstrzymać? :)
Dajcie znać i trzymajcie się! 

poniedziałek, 7 marca 2016

Mini Recenzje + ChillBox Marzec!

Witajcie!
Jak widzicie dzisiaj zamieszczam 199 post tematyczny na tym blogu. Post dwusetny będzie specjalny z kilku okazji. Jakich?
Tego dowiecie się właśnie w następnym wpisie ;).
Dzisiaj mam dla Was kilka mini recenzji. Troszkę zmian zajdzie na moim blogu w najbliższym okresie, a te recenzje przygotowałam już jakiś czas temu i nie chciałam żeby się zmarnowały, dlatego przygotowałam wpisy w pigułce ;).
Zapraszam!
*
Dzisiaj rano dotarł do mnie świeżutki, jeszcze pachnący ChillBox :D. Ciekawych co znalazło się w środku zapraszam do czytania i oglądania! 
W tym miesiącu wartość pudełka zdecydowanie przekracza cenę zakupu. Jak zawsze w boxie znalazły się kosmetyki, książka, oraz dodatki. Jakie kryła w sobie ta edycja? 
Z kosmetycznych produktów otrzymałam zestaw Golden Snail Miniature Set. Znajdują się w nim miniaturki trzech produktów: toner 20ml, emulsja 20ml i krem 15g. Mimo, że jest to linia kosmetyków anty-aging to zużyję te produkty osobiście. Na pewno doczeka się recenzji! :). W pudełeczku znalazła się także figowa maska do włosów Organic Shop, której jestem bardzo ciekawa, a także wiosenny eliksir do ciała melon z ogórkiem marki Mokosh. I tutaj muszę się przyznać dałam ciała. Produkt zwinięty był w folię bąbelkową i żeby szybciej go zobaczyć wzięłam nożyczki... I ucięłam koniec pipety nie wiedząc jeszcze, że produkt ją posiada. Chciało mi się po prostu płakać. Ale jeśli nie dam rady jej odbudować to po prostu będę wylewać eliksir, a nie nabierać pipetą. 
*
Niekosmetyczne produkty to: książka Casey Watson "Mała opiekunka mamusi" (dziewczyny uprzedziłam, że książka bardzo wzrusza, trzeba przygotować chusteczki ;)); przyprawa do kawy bez chemii "Dar Natury" oraz szablony do kawy, które pozwalają przyozdobić każdą kawę. Rodzinka będzie zachwycona jak im taką podam :).
Tofi, jak na prawdziwą kobietę przystało od razu zainteresowała się pudełkiem. Na początku przy nim leżała i pozowała, a później zabrała się za obgryzanie :D. Jakby ktoś miał niepotrzebne chillboxowe kartony to Tofi i Ignacy chętnie się nimi zajmą! :D.
Ja z pudełka jestem zadowolona. Jego koszt to 89,90zł (pojedynczy box, w tym koszt przesyłki). Wszystkie produkty zużyję, książkę z chęcią przeczytam i mimo, że raczej nie piję kawy to zrobię sobie Latte Machiato z posypką! Czekajcie na zdjęcia na Instagramie bizarre_case :)
Znacie zrecenzowane produkty? Macie ochotę któryś wypróbować? Jestem ciekawa czy taki pomysł mini recenzji Wam się podoba :).
Co uważacie o najnowszym ChillBoxie? Dajcie znać! 

niedziela, 1 lutego 2015

Denko

Jak w tytule - dzisiaj Denko! I to nie byle jakie. Według mnie ogromne :D. Złożyło się na to kilka czynników. Wyjazd mojej mamy - danie kilku mniejszych produktów, wykończenie paru pootwieranych kosmetyków, trochę staroci, porządek w kolorówce...
Uzbierało się tego, cóż... całe pudło. Jestem bardzo zadowolona z wielu z produktów, o których dzisiaj przeczytacie. O większości mogę się dobrze wypowiedzieć. Jeśli jesteście ciekawi mojego zdania na temat sporej ilości produktów to zapraszam do czytania.
*
Original Source, Żele pod prysznic, Limonka i Pomarańcza&Lukrecja - oba bardzo przypadły mi do gustu. Świetne zapachy, dobre właściwości myjące. Jedyny minus to wydajność. Ale używa ich cała rodzina ze względu na zapach więc im to wybaczam. Za 250ml trzeba zapłacić około 10zł
Joanna, Żel pod prysznic, Szarlotka z lodami - dorwałam trójpak takich małych żeli w E.Leclerc za 10zł. Ten obłędnie pachnie, fajnie się pieni, nie wysusza skóry. Szkoda, że się skończył. :)
Mades Cosmetics, Żel do pod prysznic i do kąpieli, Mango - cudny zapach, dobra wydajność mimo 100ml wydajności. Zwykle do kupienia z mleczkiem do ciała i mgiełką zapachową. Polecam!
*
Joanna, Szampon, Pomarańcza - jako szampon spisywał się kiepsko więc używałam do mycia ciała. Zapach genialny! Szkoda, że tak szybko się skończył. Cena: około 5zł za 100ml.
Joanna, Peeling do ciała, Kawa - pachniał jak cukierki kawowe Copico! Niesamowicie mi przypadł do gustu. Cena: około 5zł za 100ml.
Dial, Żel do mycia rąk - nie wysuszał, dobrze się pienił ale bardzo szybko się skończył. Nie wiem ile kosztuje.
BabyDream, Olejek pielęgnacyjny do ciała - zużyłam do depilacji oraz pielęgnacji ciała. Bardzo dobry produkt, nie zapchał ani nie podrażnił mojej skóry. Za 250ml musimy zapłacić około 7zł.
*
Avon, Żel do mycia twarzy, Oliwkowy - RECENZJA. Bardzo polubiłam ten żel. Dobrze się pienił i radził sobie z makijażem. Cena:około 16zł za 125ml.
Ziaja, Płyn do demakijażu oczu - nie podrażniał, dobrze radził sobie z niewodoodpornymi kosmetykami. Na pewno kiedyś do niego wrócę. Kosztuje około 7zł za 120ml.
Yves Rocher, Mleczko do demakijażu, Płyn micelarny - fajne produkty, micel bardziej mi przypadł do gustu. Mleczko pozostawiało delikatną warstwę na skórze. Oba dobrze radziły sobie z demakijażem twarzy.
Uriage, Woda termalna - hit! Podejrzewam, że już na zawsze zagości w moich kosmetycznych zbiorach. Genialna do łagodzenia podrażnień po demakijażu, nawilżacz do masek. Koszt: 150ml kosztuje ponad 20zł, warto szukać promocji!
*
Avon, Nawilżająca mgiełka do ciała - mgiełką bym tego produktu nie nazwała. To było mleczko-spray. Trzeba je było rozprowadzić na skórze równomiernie by się wchłonęło. Miało ładny zapach i całkiem dobrze nawilżało. Ale nie jest to produkt dla osób posiadających suchą skórę. Cena: około 12zł za 100ml.
Perfecta, Masło do ciała, PinaColada - RECENZJA. Przypadło mi do gustu, zarówno w kwestii zapachu i nawilżenia :). Koszt: około 15 zł za 225ml.
Drops, Mleczko do ciała - RECENZJA. Mimo dobrego działania nawilżającego nie kupię tego produktu. Zapach nie przypadł mi do gustu. Trzeba zapłacić około 32zł za 300ml.
*
Pinio, Szampon do włosów - mimo, że nie jest dla mojej kategorii wiekowej - kupiłam - i nie żałuję. Ładnie pachniał, oczyszczał włosy i skórę głowy. Jedynie trochę plątał włosy ale poza tym oceniam go na plus. Butla 500ml kosztuje niecałe 10zł.
Farmona, Szampon do włosów, Pokrzywowy - spisał się dobrze w kwestii oczyszczania, zapach był całkiem przyjemny, trochę plątał włosy. Kupiłam go za niecałe 5zł (300ml) w Biedronce.
*
Balea, Krem do rąk, Papaja i maślanka - RECENZJA. Bardzo fajny kremik dla osób, które posiadają niewymagające szczególnej pielęgnacji ręce. Ślicznie pachnie, lekko nawilża, nie pozostawia uczucia klejących się rąk. Trzeba zapłacić około 1,50 euro za 100ml.
AA, Krem na noc - RECENZJA. Bardzo fajny kremik do codziennej, wieczornej pielęgnacji. Szybko się wchłania, skóra jest nawilżona i zrelaksowana. Nie podrażnia i nie zapycha. Ok. 20zł za 50ml. Można znaleźć w dużo niższej cenie.
Miss Sporty, Odżywka do paznokci - przestała nadawać się do użytku więc znalazła się w pustakach. Nie zaszkodziła moim paznokciom, ale nie robiła cudów. Koszt: około 8zł za 8ml.
Eveline, Serum rozświetlające - RECENZJA. Polecam osobom, które nie mają problemu z użyciem kosmetyków do twarzy z parafiną w składzie.  Cena: około 25zł za 40ml.
Tołpa, Punktowy koncentrat korygujący - RECENZJA. 3 miesiące przydatności to zdecydowanie za mało. Tubka 10ml została opróżniona przeze mnie w 2/3. Koncentrat nie robił szału, lekko wysuszał wypryski, pomagał im się szybciej goić. Poza tym większego działania nie zauważyłam. Cena regularna: 30zł za 10ml. Warto szukać promocji.
*
Astor, Podkład - RECENZJA. Mój ulubieniec (obecnie prócz podkładu Revlon). Dobrze kryje, nie wysusza, lekko matuje i nie zatyka. Za 30ml trzeba zapłacić niecałe 50zł ale często jest dostępny na promocjach. Do tego jest bardzo wydajny!
Soraya, Podkład MakeUp HD - niestety się nie polubiliśmy. Na mojej buzi tworzył jakby maskę, miałam wrażenie, że skóra nie może oddychać. Do tego kolorek był trochę zbyt ciemny. Mogę napisać, że bardzo dobrze kryje i według mnie matuje, ale może szybko się ścierać. Myślę, że mogą go wypróbować osoby, np. z dużymi przebarwieniami ale nie mające większych problemów z cerą. Koszt za 30ml, około 19zł. Jest niewydajny.
Miss Sporty, Korektor - kupiłam go x lat temu, jakoś się uchował w szafce. Nie mój kolor, prawie w ogóle go nie zużyłam. Kupiłam go jeszcze jako nastolatka. Nie wiem co mnie podkusiło :D Kosztuje około 8zł za 4,5g.
*
Lovely, Tusz do rzęs Pump up - świetny tusz w niskiej cenie. Nie skleja, nie osypuje się, nie rozmazuje. Dla mnie hit. Kosztuje niecałe 10zł.
Eveline, Odżywka do rzęs - dobrze spisywała się jako baza pod tusz, jako odżywka nie robiła szału. Kosztuje niecałe 15zł i jest bardzo wydajna.
Wibo, Eyeliner - RECENZJA. Produkt, który nie do końca przypadł mu do gustu. Może w przyszłości dam mu jeszcze jedną szansę. Obecnie skuszę się na jakąś nowość :). Koszt: około 10zł za 5ml.
L'Biotica, Serum do rzęs - w trakcie używania wydawało mi się, że sprawiała, iż rzęsy są mocniejsze i grubsze. Po jej odstawieniu jakby wróciły do poprzedniego stanu. Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o ten produkt. Kupiłam go za niecałe 8zł w Biedronce.
*
Nivea, Pomadka ochronna - nadawała ustom delikatny różowy kolor, chroniła przed zimnem i zapobiegała przesuszeniu. Cena: niecałe 8zł.
Carmex, balsam do ust - RECENZJA. Bardzo lubię ten balsam. Delikatne uczucie chłodzenia i działanie pielęgnacyjne przypadło mi do stu. Trzeba zapłacić około 10zł za 7,5g produktu.
Avon, Szminka - bardzo stara, nie wiem czy w ogóle jest jeszcze w sprzedaży :D. Musiała się tu znaleźć.
Wibo, Błyszczyk, Lip Sensation - RECENZJA. Bardzo lubię błyszczyki z tej serii, to jest już mój drugi. Na razie mam zapasy ale planuję do nich powrót :). Kosztuje około 8zł za 5ml.
*
Dermaglin, Maseczka Keopatra, Biomaseczka Przeciwtrądzikowa - według mnie są świetne. Matowią, zmniejszają widoczność porów i oczyszczają. Zmywanie jest przyjemne. Jedynie zapach mogłyby mieć lepszy ale na to nie chcę narzekać. Koszt saszetki, która starczy na dwa użycia: niecałe 6zł.
Próbki: krem Iwostin, żel do mycia twarzy Ziaja.
Zapraszam do wzięcia udziału w Akcji "Poznaj i Oceń". Więcej szczegółów: KLIK.
Znacie te produkty? Może coś wpadło Wam w oko i chcecie wypróbować?
To jest dziwne bo w denku ląduje tyle produktów a moje szafki z zapasami się nie domykają :O.
Wytłumaczy mi to ktoś? :D
P.S. Trzymajcie za mnie jutro kciuki od rana. Farmakologio! Nadchodzę!

środa, 7 stycznia 2015

Denko

Witajcie!
Na wstępie chciałabym przeprosić za te biedne zdjęcia w dzisiejszym denku. Ale mam swoje usprawiedliwienie :D. Pudełko z pustakami stoi mi w szafie na ubrania, a w okresie świątecznym swoje miejsce miały tam jeszcze prezenty. Zdjęcia więc robione były szybko i komórką by się ich pozbyć. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie bo obiecuję poprawę!
Jeśli jesteście ciekawi moich staro-rocznych zużyć to zapraszam do oglądania :).
*
Drops, żel pod prysznic - RECENZJA. Bardzo fajny żel i o świeżym, słodkim zapachu. Dobrze myje, nie wysusza skóry. Za 600ml trzeba zapłacić około 30zł.
Vintage Body Oil, dwufazowy peeling do ciała z olejkiem makadamia - zakochałam się w zapachu. Przed użyciem musiałam trochę trząść buteleczką by cukier z olejkiem się wymieszały ale późniejsza przyjemność z używania wynagradzała ten mały wysiłek :). Warto wypróbować dla samego, słodkiego zapachu. Za 130ml trzeba zapłacić około 10zł.
Avon, peeling do ciała - bardzo delikatny peeling, nazwałabym go peelingo-żelem. Ładnie, świeżo pachniał cytrusami, wydajność bardzo dobra. Cena regularna za 200ml to około 14zł.
*
Soraya, antycellulitowe i wyszczuplające serum - niestety, mimo kilku pozytywnych recenzji, które czytałam nie umiem napisać o tym produkcie dobrej opinii. Według mnie nic nie robiło, nawet nie ujędrniało delikatnie skóry. Szkoda. Koszt 200ml to około 15zł.
Perfecta, masło do ciała - RECENZJA. Skończyło się. A tak ładnie pachniało i fajnie nawilżało. Szybkie wchłanianie to kolejny plus. Warto wypróbować. Za 225ml trzeba zapłacić około 15zł.
Fa, dezodorant - kolejne opakowanie. Bardzo lubię dezodoranty tej firmy przede wszystkim za zapach. Cena: około 8zł za 150ml produktu.
*
Mariza, dwufazowy płyn do demakijażu oczu - RECENZJA. Bardzo fajny, wydajny płyn. Nie podrażniał oczu i dobrze radził sobie ze zmywaniem makijażu oczu. Za 150ml trzeba zapłacić około 20zł.
BeBeauty, płyn micelarny - stały bywalec w mojej codziennej pielęgnacji. Nie podrażnia, dobry produkt do demakijażu twarzy. Koszt: około 5zł za 400 ml.
Ziaja, żel peelingujący Liście Manuka - Bardzo go polubiłam i chętnie do niego wrócę. Dobrze zmywa makijaż i nie podrażnia.  Za 200ml trzeba zapłacić około 8zł.
*
Balea, szampon do włosów Oil Repair - RECENZJA. Bardzo fajny szampon. Oczyszcza, pięknie pachnie, nie przyspiesza przetłuszczania włosów. W duecie z odżywką:
Balea, odżywka Oil Repair - dobrze wygładza włosy, pomaga w rozczesaniu; pięknie pachnie. Pojemność szamponu: 250ml, odżywki: 200ml. Cena każdego z produktów to około 10zł.
Kallos, maska do włosów Keratin - nie trzymałam jej długo na włosach. Aplikowałam kilka razy w tygodniu na umyte, mokre włosy i po paru minutach zmywałam. włosy był miękkie w dotyku, lśniące i łatwo się je rozczesywało. Cena za 1000ml to około 10zł.
*
Gariela Sabatini, perfumy Ocean Sun - cudowne! Dostałam je już dawno temu i teraz znalazłam flakon na wykończeniu. Bardzo mi się podobają. Cena za 20 ml od 30zł. 
Schwarzkopf, puder nadający objętość - dobre wyjście w sytuacji, gdy nie mamy ochoty długo stylizować włosów by nadać im objętość.Efekt podniesionych włosów utrzymuje się kilka godzin. Fajny produkt dla posiadaczy fryzur bez objętości, a którzy chcieli by ją uzyskać szybko i bez bólu :D. Cena: około 16zł za 10g.
Batiste, suchy szampon do włosów, Wild - świetny produkt, który pomaga w 'ogarnięciu' włosów w kryzysowych sytuacjach. U mnie obecnie must have :). Cena: około 15zł za 200ml.
*
Clarins, krem pod oczy Clarins Super Restorativ Total Eye Concetrate - najlepszy krem pod oczy jaki miałam. Tubka 3ml starczyła mi na miesiąc stosowania jeden/dwa razy dziennie. Treściwa konsystencja sprawia, że skóra jest odżywiona i wygładzona. Za 15 ml opakowanie trzeba zapłacić około 200zł. 
Mariza, krem Intensywne Ujędrnienie 35+ - kremu używała moja mama. Dobrze nawilżał, ładnie pachniał. Nie polecam osobom, których cera ma skłonności do zapychania bo ma w składzie parafinę. Ujędrnienia mama nie zauważyła ;). Kosztuje około 23zł za 50m.
AA, krem na dzień 20+ - RECENZJA. Fajny krem, bardzo wydajny. Dobrze nawilża, ale dość dużym minusem jest wolne wchłanianie. Koszt za 50ml to około 20zł.
Purederm, żelowa maska rozświetlająca - muszę przyznać, że to moja pierwsza maska tego typu. Po nałożeniu czułam lekkie pieczenie, które po chwili minęło. Trzymałam ją na buzi około 10 minut. Efekt: skóra miała delikatnie wyrównany koloryt, nie nastąpił wysyp wyprysków i nic więcej... Jej cena to około 6 zł za 25ml. Raczej więcej nie kupię.
To już wszystko. Czy mało tego, czy dużo... Musicie ocenić sami :). Mnie się wydaje, że nie jest najgorzej.
Zużywanie idzie mi całkiem nieźle. Przynajmniej musi bo po Świętach mam zapełnione szafki z kosmetykami na nowo! A już było trochę luzu ;).
A Wy? Pozbyliście się pustaków już w starym roku czy Wasz koszyczek na zużyte produkty nadal się zapełnia?
Trzymajcie się!