Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepis. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 sierpnia 2014

Przepis - Danie z kurczakiem

Witajcie!
Post opóźnił się o jeden dzień, miał być gotowy na wczoraj. Niestety jestem bardzo zabiegana, bo mój najbliższy wyjazd zbliża się bardzo szybko, a ja mam pełno rzeczy do zrobienia i do załatwienia. 
Dzisiaj nie będzie kosmetycznie. Stwierdziłam, że jak pokażę Wam kolejny post zakupowy to oszalejecie. Będzie już niedługo - nie martwcie się. I muszę przyznać, że jest strasznie długi. 
Jeśli zgłodnieliście to zapraszam do czytania i oglądania. Może przyda Wam się mój dzisiejszy przepis :)
*
Grillowana pierś z kurczaka+warzywa+sos czosnkowy
Składniki:
- pierś z kurczaka
- przyprawa do kurczaka/lub dowolna, co lubicie
- papryka
- kapusta pekińska
- pomidor
- sól
- pieprz
- śmietana (użyłam 12%)
- majonez (użyłam light ;))
- ząbki czosnku
Pierś doprawiamy i grillujemy (ja to robię na specjalnej patelni, można też w piekarniku). W tym czasie zabieramy się na mycie i krojenie warzyw. Jeśli macie ochotę na jeszcze inne to śmiało, dodajcie!
Ja skusiłam się na kapustę pekińską, paprykę i pomidor. 
Następnie zabieramy się za sos czosnkowy. 
W zależności od tego, ile chcemy go zrobić mieszamy majonez ze śmietaną w stosunku mniej więcej 1:2. Jedna łyżka majonezu na dwie śmietany.
Ząbki czosnku obieramy i bardzo drobno kroimy. Chyba, że macie sposób na wyciskanie go - pełna dowolność.
Ząbki dodajemy do majonezu i śmietany. Sól i pieprz wedle uznania. Jeśli macie ochotę na jakąś inną potrawę to eksperymentujcie ;).

Osobiście sos łączyłam i z warzywami, i z kurczakiem. Przygotowałam dwie porcje. Mojej mamie danie smakowało tak samo jak mnie :D. 

Oczywiście do tego wszystkiego można dodać ziemniaki - gotowane, pieczone lub smażone. Co kto lubi. Ja chciałam przygotować danie troszkę mniej kaloryczne - już sam sos daje nam dużo energii. 
Na koniec, skoro jesteśmy dzisiaj w temacie kulinarnym, mam dla Was zdjęcie. Wczoraj byłam na spacerze z psem i trafiłam na świetne miejsce z wieloma podgrzybkami :D. Grzyby uwielbiam zbierać, ale ich nie jem. 
Co myślicie o tym daniu? Przepadacie za sosem czosnkowym?
Bardzo chętnie poznam przepisy na jakieś dobre sałatki :). Czekam na Wasze propozycje.
Trzymacie się!

sobota, 31 maja 2014

Przepis - Mini pizze

Hej wszystkim :).
Dzisiaj post dodaję bardzo późno. Niestety zepsuł mi się jeden z kabelków od Internetu i nie miałam do niego dostępu inaczej niż na komórce. 
Na szczęście teraz mój chłopak udostępnił mi go ze swojej komórki i dzięki temu mogę dzisiaj Wam podać pewien przepis. 
Danie jest bardzo proste i szybkie w przygotowaniu. 
Zapraszam :).
*
Mini pizze na cieście francuskim
Składniki:
- jedno opakowanie ciasta francuskiego
- paczka salami
- kukurydza 
- groszek 
- pomidory 
- ser mozarella do posypania
- ser żółty w plastrach/w kostce
- przyprawy dla smaku: oregano/bazylia
- jajko
Na samym początku rozwijamy ciasto i kroimy na 4 większe prostokąty, które przekrawamy na pół. W ten sposób otrzymujemy 8 niewielkich kawałków ciasta.
Na te kawałki, na samym środku nakładamy najpierw trochę mozarelli. Następnie kładziemy kukurydzę, pomidory i znów posypujemy mozarellą. Trzeba zadbać o to by brzegi kawałków nie były pokryte dodatkami. Następnie dokładamy groszek.
Salami kroimy na małe kawałki - kwadraty, trójkąty - jak kto lubi :).
Ser, jeśli jest w kostce, ścieramy na tarce, jeśli w plastrach to kroimy na drobne kawałeczki.
Warzywa pokrywamy salami, a następnie serem.
Posypujemy bazylią lub oregano, albo jednym i drugim.
Jajko roztrzepujemy w miseczce. 
Rogi mini pizz zawijamy by dodatki nie wyleciały podczas pieczenia.
Łyżeczką zalewamy lekko górę dodatków, które położyliśmy na cieście. Jeśli wypłynie na papier to nic się nie stało. Po upieczeniu nie będzie to przeszkadzać.


Tak przygotowane danie wstawiamy do uprzednio rozgrzanego na 200 stopni C piekarnika. Pieczemy około 15 minut (ważne by ciasto się zarumieniło, a ser rozpuścił).


Tak prezentują się mini pizze po upieczeniu :). Nieskromnie się pochwalę, że wszystkim smakowały.
Dzisiaj zrobiłam również tortille, ale przepis podam innym razem.

Uwaga! Do mojego rozdania zgłaszać się jeszcze można przez 6 dni :). Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału. KLIK

I jak podobają się Wam moje mini pizze? Przyznam, że najlepiej smakowały z ketchupem, chociaż same również były pyszne :).
Jestem ciekawa jakie Wy pizze lubicie. Ja w pizzeriach od dłuższego czasu zamawiam Mafioso, a potem cierpię i szukam wody :D.
Czekam na Wasze komentarze.
Miłego weekendu!

czwartek, 17 kwietnia 2014

Przepis - Łódeczki z mozarellą

Witajcie!
Dzisiaj pogoda dopisała, a z racji tego, że zbliżają się Święta - wzięłam się za porządki.
Oczywiście również nie mogło zabraknąć spaceru z psem :).
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać przepis na ciekawą przystawkę albo po prostu lekką kolację dla siebie samego.
Zapraszam.
*
Łódeczki z mozarellą

Składniki:
- kuleczki mozarelli 
- pomidorki koktajlowe
- świeża bazylia
- sos sojowy

Oczywiście jak to do koreczków przydatne będą wykałaczki :).
Na dół wykałaczki nabijamy pomidorek. Następnie dodajemy jeden listek bazylii tak, żeby wypukła strona dotykała pomidorka (by była łódeczka). Potem jedną mozarellę przebijamy tak aby znalazła się w łódeczce z bazylii.
Takie koreczki możecie wyłożyć na salaterkę albo półmisek. 
Ja wsadziłam sobie do miseczki bo porcję przygotowałam dla siebie :D.
Na sam koniec skropiłam mozarellę sosem sojowym, który dodaje charakterystycznego smaku. 
Sos powinien w miarę utrzymywać się w łódeczce z bazylii.
Osobiście uwielbiam mozarellę w takim połączeniu. Polecam wszystkim, którzy przepadają za takim zestawieniem i mają ochotę na coś zdrowego :).
Lubicie mozarellę z bazylią? Może podajecie ją z innymi dodatkami? 
Także chciałabym Wam jeszcze zaprezentować co dzisiaj kupiłam. Tak, wiem, że wszystkim piszę, że mam bana na zakupy (bo tak jest :D), ale potrzebowałam kremu z filtrem, a przy okazji kupiłam żel do nóg:
Używałyście? Chwalicie sobie? 
A na sam koniec chcę Wam pokazać babeczki, które zrobiłam dla taty z okazji jego imienin :). 
Niestety żeby eksperymentować i samemu wszystko przygotować nie miałam czasu, więc skorzystałam z gotowych mieszanek na ciasto i budyń Gellwe. Moja rodzina bardzo przepada za tymi babeczkami.
Mam nadzieję, że post przypadł Wam do gustu :).
Napiszcie co uważacie o moim pomyśle na wykorzystanie mozarelli oraz czy robiliście kiedyś babeczki z gotowymi mieszankami z Gellwe. 
Trzymajcie się podczas porządków świątecznych! ;)

niedziela, 13 kwietnia 2014

Przepis - Serce z parówki

Witajcie! :)
Dzisiaj, jak obiecałam, zamieszczam przepis na bardzo proste, ale efektowne śniadanie.
Przyznam szczerze, że takie danie zaserwował mi w piątek rano mój chłopak. Moja zdziwiona, a jednocześnie zachwycona mina chyba mu się spodobała :D.
Zapraszam!
*
Parówkowe serduszko 

Dostałam na talerzu takie cudo. Na szczęście zanim je spróbowałam to zrobiłam zdjęcia, bo stwierdziłam, że muszę się z Wami podzielić przepisem :).
Inwencja twórcza mojego chłopaka bardzo mnie zaskoczyła.

Składniki (na jedną porcję):
- parówka
- jajko 
- masło/oliwa(do smażenia)
- szczypta soli

Plus wykałaczka.
Parówkę kroimy wzdłuż na połowę ale nie do końca. Dwa centymetry przed zakończeniem przestajemy kroić.
Wywijamy przecięte części w kształt serca i zabezpieczamy wykałaczką by utrzymać formę. 
Na roztopione wcześniej masło lub podgrzaną oliwę na patelni kładziemy parówkę smażąc z obu stron. W momencie, kiedy rogi się lekko zarumienią wbijamy do środka jajko i posypujemy solą.
Gdy widzimy, że jajko od spodu już się porządnie ścięło przewracamy wszystko na drugą stronę. Trzeba to zrobić energicznie by reszta jajka się nie rozlała. 
Po przysmażeniu z drugiej strony serduszko jest gotowe i wystarczy je podać.
Danie mnie urzekło. Osobiście zjadłam serduszka z ketchupem. To bardzo sycące, a jednocześnie proste śniadanie. 
Polecam każdemu kto lubi parówki i jajka :).
Co sądzicie o tym daniu? Według mnie jest urocze :D.
Dajcie znać czy chcecie je wypróbować, a jeśli to zrobicie - czy smakowało.
Miłej niedzieli ;).

sobota, 5 kwietnia 2014

Przepis - Sushi

Witajcie,
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać jak prosto przygotować wyśmienity i zdrowy posiłek.
W ciągu ostatniego miesiąca przygotowywałam go około czterech razy. Zdjęcia są niestety z drugiego, więc można powiedzieć, że byłam wtedy nowicjuszką ;).
Serdecznie zapraszam do czytania. Mam nadzieję, że skorzystacie - ja nie byłam na początku przekonana ale posmakowało mi i obecnie jestem fanką.


Co do moich zdjęć - już druga osoba napisała mi o ich wielkości. Zdjęcia zamieszczam duże, blog naturalnie mi je w poście pomniejsza. Jeśli chcecie zobaczyć większą wersję wystarczy kliknąć na obraz a wyświetli się w większym rozmiarze :).

*
SUSHI 

W internecie znajdziecie pełno przepisów jak wykonać najróżniejsze przysmaki. Ja chcę Wam przedstawić najprostsze wykonanie Maków/Hosomaków. 

Składniki:
- ryż do sushi (klejący się, krótkoziarnisty)
- ocet ryżowy
- nori (prasowane algi)
- marynowany imbir
- sos sojowy (dobry, niekoniecznie najtańszy)
- wasabi (zielony, bardzo ostry chrzan)
Środek sushi: tuńczyk (może być wędzony), surimi (paluszki krabowe), ser żółty, ogórek zielony.
(Wypełnienie możecie wybrać według gustu. To są składniki, które ja dodaję i bardzo wszystkim smakują. Można również dodać awokado, paprykę czerwoną, albo nawet podsmażonego kurczaka - dowolność jest nieograniczona :)).

Wykonanie wbrew pozorom nie jest trudne. Oczywiście, nie zapominajmy, że do zrolowania potrzebna jest mata bambusowa. Również polecam mieć ostry nuż do krojenia rulonów na kawałki. Także, jeśli chcecie stworzyć odpowiedni nastrój to zaopatrzcie się w pałeczki do sushi.
Odmierzając szklanką wsypujemy 2 porcje ryżu do garnka (ważne by był sprawdzony i ryż się w nim nie spalił - już jeden garnek poświęciłam :D) Ryż płuczemy kilka razy letnią wodą. Ja zwykle płuczę około trzech razy. Następnie dolewamy 2,5 szklanki wody (około 2/3 cm ponad warstwę ryżu).
Gotujemy na silnym ogniu (pod przykryciem, często mieszając) aż ryż wchłonie wodę i zrobi się z niego gęsta, ja to nazywam - papka. 
Czekamy aż porządnie ostygnie. I przekładamy go do miski (ja używam szklanej). Następnie łyżką stołową dodajemy 3 porcje octu ryżowego na każdą szklankę wsypanego nieugotowanego ryżu. W tym wypadku będzie to 6 łyżek stołowych.
Wszystko razem mieszamy i odstawiamy na chwilę.

Teraz kroimy kawałki surimi (w opakowaniu, które ja kupiłam znajdowało się około 8 surimi) na dwie podłużne części. Długiego ogórka obieramy i kroimy wzdłuż na 6 podłużnych kawałków. Tuńczyka nie trzeba kroić, z opakowania wyjmujemy go małymi porcjami.
Ser (plasterki) kroimy na mniejsze podłużne kawałki.

Na bambusowej macie kładziemy jedną sztukę nori a na nią nakładamy warstwę ryżu (nie za grubą bo będą pulchne maki :D). Tak żeby prześwitywały algi, ale ryż mniej więcej pokrywał całe nori.

Następnie z jednej strony na ryżu kładziemy kawałek ogórka (by sięgał jednego i drugiego końca nori), przy nim surimi, ser. Ja robiłam czasem z samym surimi, serem i ogórkiem, czasem zmieniałam surimi na tuńczyka, a zdarzało się, że wkładałam i to i to.

Teraz łapiemy za brzeg maty bambusowej i dociskając nori zawijamy wszystko lekko przytrzymując palcami dodatki, by nie wypadły.
Trzeba pamiętam by nie zrolować maty :). Należy ją dobierać do góry a następnie wszystko dobrze docisnąć formując w koła lub kwadraty (kształt dowolny).

Rulon gotowy jest do przekrojenia. Zwykle starcza na około 8 sztuk hosomaków. Trzeba jednak pamiętać, że sam początek i koniec nie są zbytnio estetyczne. U mnie były zjadane zanim pojawiły się na stole :D.

Pokrojone kawałki ustawiamy na drewnianej desce, są gotowe.
Nie zapominajmy o dodatkach. Sos sojowy wlewamy do salaterki. Tak samo wasabi, które może występować w formie pasty lub proszku, który trzeba przygotować.
Marynowany imbir również umieszczamy w takiej salaterce.
Od lewo: imbir, sos sojowy, wasabi.
Gdy jemy sushi na początek, na kawałek nakładamy trochę wasabi, następnie maczamy w sosie sojowym (najlepiej nie całą porcję, ale dolną część) i jemy. Imbir przegryzamy pomiędzy pojedynczymi kawałkami dla odświeżenia smaku :).
Jeśli macie w swoim mieście większe, dobre Tesco to na pewno jest tam dział sushi. Można kupić zestaw w którym znajduje się: ryż, ocet, wasabi, sos sojowy, imbir, 5 sztuk nori. Jedyne co trzeba dokupić to dodatki według uznania. W zestawie znajdują się również: cztery sztuki pałeczek, mata bambusowa. Kosztuje 30 zł i starcza na około 35 kawałków - dwójka osób spokojnie naje się taką porcją.

Prasowane nori (6 sztuk) można dostać za około 11 zł.
Ryż (400 gram) za około 8 zł.
Ocet ryżowy - ok. 10 zł.
Tuńczyk wędzony - 100 gram już od 5 zł.
Surimi to koszt około 4 zł.
Sos sojowy - około 10 zł.
Imbir - słoik 360 gram około 14 zł. 
Pasta wasabi - około 50 gram - 10 zł. 

Polecam wejść na stronę Tesco - tam możecie sprawdzić ceny różnych produktów :).
Nie byłam pewna po przygotowaniu czy jestem gotowa na zjedzenie tego :D. Ale skusiłam się i nie żałuję.
Jedzenie bardzo zdrowe i smaczne. 
Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć hosomaki z ogórkiem, tuńczykiem i serem oraz dwa nigiri, które zrobiłam z ciekawości (uformowany w rękach ryż, na nim kawałek tuńczyka, owinięty paseczkiem nori).

Dla tych, co nigdy nie przygotowywali sushi polecam zestaw z Tesco za 30 zł. Z dokupieniem ogórka, tuńczyka i surimi wyjdzie około 40 zł. Idealna potrawa na kolację dla dwojga.
Mam nadzieję, że post Wam się spodobał. Gdyby były jakieś pytania - proszę o zamieszczanie je pod postem, w komentarzach - na pewno odpowiem. 
Zapewniam, nie współpracuję ze sklepem Tesco :D. Po prostu znalazłam w tym sklepie taki dział i można w nim znaleźć wszystko co jest potrzebne do stworzenia takich smakołyków, a nawet i więcej.
Napiszcie czy kiedykolwiek jadłyście sushi, czy Wam smakuje.
Może zachęciłam Was do przygotowania po raz pierwszy w życiu tej potrawy?
Dajcie znać czy skusicie się na sushi czy raczej stronicie od takiego jedzenia ;)
Pozdrawiam serdecznie!

piątek, 21 marca 2014

Przepis - Naleśniki z bananami i kremem czekoladowym

Witajcie kochani,
jak wspominałam w ostatnim poście dzisiaj będzie trochę mniej o kosmetykach, ale mimo wszystko jakaś wzmianka się znajdzie.
Na weekend chciałabym podać Wam przepis na amerykańskie naleśniki, które u mnie w domu wszyscy uwielbiają.
*
Przepis jest bardzo prosty, składniki do nabycia chyba w każdym sklepie, a ile przyjemności z jedzenia... :D mniam. Zacznijmy od składników:
- 1 i 1/4 szklanki mąki
- 1/3 szklanki cukru pudru
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli
- jedno jajko
- 1 i 1/4 szklanki maślanki
- 1/4 szklanki oliwy

Wszystko wsypujemy/wlewamy/wbijamy do miski i mieszamy:
Oczywiście można użyć miksera do zmieszania wszystkich składników :).
Pęcherzyki pojawiające się w masie (albo inaczej bąbelki, wgłębienia) są jak najbardziej normalne.
Następnie małą wazówką nalewamy masę na rozgrzaną patelnię (bez masła/oliwy/oleju!) i czekamy aż na górnej stronie zacznie się pojawiać więcej wgłębień. Nie powinno się jej lać dużo, żeby naleśnik był w miarę mały, wtedy będzie "puchaty" i łatwo się go przełoży na drugą stronę.
Żeby nie przypalić najlepiej podważać widelcem i gdy kolor masy zmieni się na brązowy, jak również od spodu będzie zwarta to należy przełożyć na drugą stronę.


Gdy z jednej i drugiej strony naleśnik się przypiecze zdejmujemy go z patelni na talerz.

Taki naleśnik jest gotowy do "doprawiania". Mój oczywiście położyłam z tej drugiej strony (brzydszej) ale to nie znaczy, że jest zły albo spalony, nie :D. Oczywiście samego też można zjeść, są bardzo smaczne. 
Osobiście smaruję je kremem czekoladowym i dodaję banany.



Tak wygląda jeden naleśnik amerykański po moim przystrojeniu :D. Oczywiście kompozycja jest dowolna. Można dodać syrop klonowy, cukier puder, dżem albo zjeść na "sucho".
Masa powstała z wyżej wymienionych składników starcza na około 10/12 porcji. 
Jeśli ktoś chciałby wiedzieć, to manicure, który mam na paznokciach to lakier od Wibo Last&Shine Lacqer. Na bazę użyłam utwardzacz do paznokci 3 w 1 od Marizy, a top coat o takiej samej nazwie mam od Lovely, Wibo.
Naleśniki są wyśmienite (przynajmniej dla mnie i mojej rodziny). Polecam je każdemu na sobotnie śniadanie. Jeśli kiedyś próbowaliście tak zwane pancakesy z czymś innym niż podałam wyżej to proszę o zdanie relacji :).
Jeszcze kilka słów... O moim nowym wystroju bloga. Mam nadzieję, że zauważyliście nowy nagłówek. Wyrazy uznania dla mojego osobistego grafika :3. Planuję zmienić jeszcze kilka rzeczy ale wszystko w swoim czasie.
Dajcie znać czy wypróbowaliście przepis i czy Wam smakowały! Pozdrawiam ;).

piątek, 7 marca 2014

Przepis - Sałatka z rukolą

Dziś podam Wam przepis na przepyszną sałatkę. Przynajmniej moim zdaniem jest taka ;).
Co będzie nam potrzebne?
- jedno pudełko Rukoli (z Tesco/Biedronki)
- paczka kabanosów/sucha kiełbasa
- opakowanie 100g słonecznika
- opakowanie sera feta
- pomidorki koktajlowe, jedno opakowanie
- kiełki pszenicy (ale niekoniecznie)
- sól, pieprz (według uznania)
- olej z pestek winogron
Sałatka jest bardzo prosta w przygotowaniu, a wszyscy którym ją podałam bardzo ją wychwalali.
Na sam początek musimy przygotować spory półmisek. Na nim będzie znajdowała się cała sałatka, wygodniej jeśli jest po bokach choć trochę zabudowany.
Rukolę myjemy, suszymy i wykładamy równo na półmisku.
Kroimy ser feta w małe kwadraty i układamy na rukoli. Jeśli nie wychodzą kwadraty to mogą być kawałki o niezidentyfikowanych kształtach, byle nie były duże ;).
Następnie kabanosy kroimy w małe kawałki i wysypujemy na ser feta i rukolę. Robiąc sałatkę akurat nie miałam pod ręką kabanosów więc zamiennie wzięłam suchą kiełbasę, która nie robiła większej różnicy. Więc jak wolicie, mogą to być kabanosy albo kiełbasa.
Pomidorki koktajlowe myjemy i jeśli są większe kroimy na cztery części. Jeśli są małe to na dwie.
Jeśli ktoś lubi może dodać kiełki pszenicy, po prostu posypać nimi sałatkę. Ja osobiście rzadko ich używam.
Sól i pieprz można dodać dla smaku, ale bez nich sałatka i tak ma wyrazistość.
Całą sałatkę skrapiamy trochę olejem z pestek winogron (lub jeśli ktoś nie ma zwykłym olejem), ale TROCHĘ! :)
Na sam koniec potrzebna będzie patelnia, którą podgrzewamy i wysypujemy na nią słonecznik. Proponuję to zrobić chwilę przed podaniem, ponieważ ciepły słonecznik na tej sałatce jest świetny. Prażymy słonecznik aż do zarumienienia. Trzeba uważać by go nie spalić, dlatego należy ciągle go mieszać. Nie dodajemy również żadnego oleju do prażenia.

Gdy słonecznik się zarumieni należy wysypać go na sałatkę i podać lub samemu zjeść.
Sałatka jest idealna do zabrania do szkoły/pracy, na uczelnię.
Tutaj sałatka jeszcze bez słonecznika, zrobiona godzinę przed przyjściem gości.
Dajcie znać czy zrobiliście taką sałatkę i jeśli tak, to czy smakowała :).