Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tutti Frutti. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tutti Frutti. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 grudnia 2014

Zakupy Kosmetyczne

Witajcie!
Post miał się pojawić wczoraj, bo miałam jedyny cały wolny dzień ale się nie udało, ponieważ oczywiście znalazło się kilka spraw do załatwienia. Dlatego dzisiaj przybywam do Was z dość sporą porcją nowości :). Muszę przyznać, że zabrakło tutaj trzech kosmetyków, które ostatnio kupiłam, ale pokażę Wam je przy najbliższej okazji. Jeśli jesteście ciekawi moich zakupów kosmetycznych to zapraszam!
*
Dzisiaj będzie królować marka Yves Rocher. Z ich kosmetykami miałam rzadko do czynienia. Teraz posiadam kartę i pewnie się to zmieni :)
- Mleczka do ciała, Karmelizowana Gruszka: ojej, co za zapach <3. Jeśli ktoś go jeszcze nie zna to szybko lećcie do sklepu i powąchajcie. Cudo! Za jedno mleczko o pojemności 400ml trzeba zapłacić 19,90zł. Pompka musi być ;) Kosztowała mnie jakieś 3zł.
*
- Mleczko odbudowujące do skóry suchej dostałam przy zakładaniu karty (z polecenia). Ja posiadam tubkę 75ml. Za pełnowymiarowe opakowanie (150ml) trzeba zapłacić, bez przeceny, 39 zł.
- Krem do rąk, Czarne owoce: to maleństwo dostałam przy zakupach. Ale cudnie pachnie. Za pełnowymiarowy krem trzeba zapłacić 11,90zł.
- Krem do rąk, Czerwone owoce.
- Krem do rąk, Czekolada&Pomarańcza.
*
- Woda toaletowa o zapachu Karmelizowanej Gruszki: nie ma co tu dużo pisać... zakochałam się w tym zapachu :)
- Woda toaletowa o zapachu Kokosa: również bardzo mi się podoba.
Za każdą z nich o pojemności 100ml trzeba zapłacić 40zł. Można kupić również pojemność 20ml, ale cenowo się bardzo nie opłaca, ponieważ kosztuje 20zł.
- Żel krem, intensywnie nawilżający: niedługo skończą się mi kremiki na noc więc pomyślałam, że trzeba zaopatrzyć się w nowy egzemplarz. Postawiłam na ten krem. Jestem ciekawa czy się sprawdzi. Bez promocji kosztuje 39zł za 50ml.
- Tusz Sexy Pulp: dostałam za darmo przy drugich zakupach po założeniu karty :). Normalnie kosztuje 57zł.
Na koniec produkt od Farmony, cukrowy peeling, który dorwałam w Rossmannie za niecałe 10 zł. Zapach: kiwi&carambola, pojemność 300ml.
Moje urodzinowe rozdanie dobiega końca! Zgłaszać się można do 14 grudnia :) KLIK

Znacie te produkty? Używacie kosmetyków marki Yves Rocher?
Jestem ciekawa jakie zapachy najczęściej goszczą na Waszym ciele w okresie zimowym. Muszę przyznać, że dla mnie seria Karmelizowana Gruszka pachnie niesamowicie!
Trzymajcie się :*

niedziela, 13 lipca 2014

Denko

Hej wszystkim.
Wczoraj byłam na dwugodzinnym spacerze po górach, a dzisiaj przeszliśmy się z moim chłopakiem do centrum miasta. Pogoda dopisuje. Jest słonecznie i ciepło, dopiero pod wieczór robi się chłodniej. Dzisiejszy post jak widzicie będzie o moich zużytych kosmetykach. Muszę przyznać, że nie mogłam się doczekać aż wreszcie pozbędę się tych wszystkich opakowań. Oczywiście wszystkie zakrętki przed wyrzuceniem plastików zdjęte bo zbieramy u mnie w domu na schronisko :). 
Zapraszam do oglądania i czytania.
*
Mariza, żel pod prysznic, Granat - żele z Marizy bardzo lubię ze względu na zapach. Granat mnie nie zawiódł. Żel pachnie bardzo fajnie. Niestety jest mało wydajny i słabo się pieni. Mimo to dobrze oczyszcza skórę. Zapach nie utrzymuje się na ciele, a szkoda. Koszt: 10,90zł za 150ml.


Wellness Beauty, żel pod prysznic - bardzo fajny żel o przyjemnym zapachu. Dobrze się pieni, fajnie oczyszcza skórę. Chętnie wypróbuję inne warianty zapachowe. Cena: około 6zł za 200ml. Do kupienia w Rossmannie.



Olana, żel pod prysznic - ten żel przywieźli mi rodzice z Austrii. Jeśli ktoś ma do niego dostęp to polecam. Zapach jest cudowny. Taka mleczna pomarańcza. Może niektórym się nie spodobać ale dla mnie jest świetny! Poza tym żel dobrze się pieni i oczyszcza. Nie mam pojęcia ile kosztował :).
*

Ziaja, kremowy płyn do higieny intymnej - świetny płyn, który naprawdę łagodzi podrażnienia, odświeża i nie robi krzywdy :). Obecnie używam już drugie opakowanie i jestem tak samo zadowolona. Kosztuje około 7zł za 200ml. Jest wydajny!


Schwarzkopf, Schauma 7 ziół - pojawił się w moim poprzednim denku. Mama kupiła po prostu kolejne opakowanie :D. Ale jak już jest to trzeba zużyć. Ja już wspominałam, niestety świeżości moich włosów nie przedłużył. Mycie było konieczne codziennie. Dobrze się pieni i kosztuje około 9zł za 400ml. 
*

Joanna, wygładzający peeling - ależ on cudnie pachniał. Może działanie nie było pierwszej klasy, ani drugiej... ale ten zapach! Spotkałam go swojego czasu w Biedronce i zapłaciłam 5zł za 100ml. W szafeczce czeka na mnie jeszcze pomarańczowy :D.


Isana, zmywacz do paznokci - dobrze zmywa, zapach - jak to u zmywaczy - ale można przeżyć. Kupuję na zmianę wersję zieloną i różową. Nie mam ulubieńca. Oba tak samo działają. Na pewno kupię ponownie. Kosztuje około 7zł za 250ml.



Miss Sporty, lakier do paznokci - świetny lakier do paznokci, który niestety muszę wyrzucić. Nie da się już nim malować. Tworzą się "glutki", lakier w ogóle nie chcę schnąć. A kolor ma cudny! Pewnie kiedyś kupię ponownie :). Cena: około 6zł za 7ml.
*

Farmona, Tutti Frutti, mus do ciała - RECENZJA. Świetny mus. Zapach cudny, działanie nawilżające bardzo dobre. Szybko się wchłaniał i nie zostawiał tłustej warstwy. Dorwałam go za 5zł w Biedronce :).


Eveline Cosmetics, krem wyszczuplający+ujędrniający - nie wiem czy go jeszcze produkują :D. To był mój pierwszy produkt,tego typu, z tej firmy. Znalazłam jego resztki i wykończyłam. Muszę przyznać, że jak go kiedyś używałam regularnie to widziałam efekty. Skóra była bardziej napięta, cellulit lekko wygładzony. Około 15zł za 250ml.
*

Berrywell, odżywka bez spłukiwania - kiedyś moja mama dostała ten produkt w prezencie. Według mnie prawie nic nie robiła. Ułatwiała trochę rozczesywanie. Z tego co kojarzę to jest to kosmetyk przeznaczony do użytku w salonach fryzjerskich... Może tam się do czegoś przydaje :D. Nie mam zielonego pojęcia jaka jest cena tej odżywki.


Nivea, mleczko i tonik 2w1 - RECENZJA. Matko, nigdy więcej... Pod koniec stosowania smród alkoholu mnie odrzucał. Nie wiem jak to się stało bo wcześniej go nie wyczuwałam. Co nawet napisałam w recenzji. Wiem, że nigdy więcej nie kupię tego produktu. Cena: około 16zł za 200ml.
*

Mariza, krem nawilżająco-matujący 25+ - mimo, że nie jestem jeszcze w tym przedziale wiekowym to zdecydowałam się na zakup tego kremu. Nie żałuję. Bardzo fajnie sprawdzał się pod makijaż jak i pod wieczór. Nawilżał, matowił skórę. Nie zapychał mojej, podatnej na to, skóry. Kosztuje około 21zł za 50ml. Jest bardzo wydajny.


Lirene, peeling enzymatyczny - bardzo się polubiłam z tym produktem. Po użyciu tego peelingu moja skóra jest zmatowiona, a wypryski nie "rozwijają się" :). Za saszetkę zapłaciłam około 1,30zł w Biedronce. Starczyła mi na 3/4 użycia. To bardzo dużo! Zwykle kosztuje około 2,50zł za 10ml.



Ziaja, maseczka oczyszczająca - RECENZJA. Bardzo fajna maseczka, z chęcią do niej wrócę :). Cena: około 1,50zł za 7ml. Starcza na dwa użycia. 



Perfecta, zabieg do stóp: peeling+maska - bardzo fajny duet, do którego lubię wracać. Peeling wygładza stropy a maska dobrze nawilża. Jedynym, ewentualnym minusem może być to, że maska długo się wchłania. Ale da się przeżyć ;). Koszt: około 3zł za dwie saszetki po 6ml (peeling+maska).

Przypominam o moim rozdaniu! KLIK
Dotrwaliście do końca? Ja ledwo :D. Chyba muszę robić mniejsze denka. Co myślicie?
Mieliście któryś z tych kosmetyków? 
A na koniec mam pytanie trochę z innej kategorii :D. Polecicie mi jakąś fajną komedię do obejrzenia? Może być romantyczna, ale nie musi. Z góry dziękuję za propozycje ;)
Trzymajcie się! 

wtorek, 13 maja 2014

Recenzja Farmona - Mus do ciała

Witajcie.
Dzisiaj myślałam, że będę miała okropny dzień, ale na szczęście (mimo 9 godzin na uczelni) nie okazał się taki zły ;).
Wieczorem czeka na mnie jeszcze nauka i oczywiście serial. A teraz zapraszam na 33 post, którym będzie recenzja.
*
Farmona, Mus do ciała
Od producenta: 
Cudownie lekki mus do ciała o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych oraz pełnym słońca, słodkim zapachu brzoskwini i tropikalnego mango.
OSZAŁAMIAJĄCA RADOŚĆ ŻYCIA! TAK PACHNIE SZCZĘŚCIE!
Słoneczna brzoskwinia, uprawiana od ponad 4000 lat, uznawana jest w Japonii za znak długowieczności, młodości i szczęścia.  Jej słodki i uwodzicielski aromat połączony z kuszącym zapachem mango, indyjskim symbolem miłości, wypełni radością na cały dzień. Dzięki zawartości afrykańskiego masła Karite głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając że ciało staje się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Zawarte w musie ekstrakty z owoców noni zwiększają wydzielanie endorfin, pozwalając cieszyć się wspaniałym nastrojem i pełnią szczęścia.
Skład:  Aqua (water), Ethylhexyl stearate, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Propylene glycol, Glyceryl stearate citrate, Paraffinum liquidum (mineral oil), Cetearyl alcohol, Glyceryl stearate, Butyrospermum parkii (shea) butter, Helianthus annuus (sunflower) seed oil, Parfum (fragrance), Panthenol, Morinda citrifolia (noni) fruit extract, Zingiber officinalis (ginger) root extract, Allantoin, Acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, Xanthan gum, Disodium edta, Sodium hydroxide, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, Bha, CI 19140, CI 16255.
To chyba moje pierwsze smarowidło do ciała w formie musu. 
Może pamiętacie, że kupiłam ten mus w Biedronce za 8 zł, razem z wersją melon i arbuz. Ostatnio ponownie je spotkałam, tym razem za 6 zł. Oczywiście się skusiłam :D.
Kosmetyk znajduje się w fajnym plastikowym pudełeczku, którego grafika bardzo mi się podoba. Samo pudełko jest przezroczyste dzięki czemu w niektórych miejscach widać ile produktu nam jeszcze zostało.
Mus zabezpieczony był sreberkiem (oczywiście sprawdzałam jeszcze w sklepie czy nie jest naruszone, nierzadko się zdarza, że ktoś już maczał palce w takich kosmetykach). 
Konsystencja przypomina mi trochę budyń. Nie jest lejąca się, kosmetyk dobrze rozprowadza się na ciele. Skóra po jego zastosowaniu jest miękka i dobrze nawilżona. Jeśli odstawimy go na parę dni to nie widać efektu wysuszonej skóry (a zdarza się, że niektóre nawilżające smarowidła do ciała to powodują) więc za to duży plus. 

Zapach jest obłędny. Przynajmniej mi bardzo przypadł do gustu ;). Jest słodki, ale nie mdlący. Da się wyczuć brzoskwinię jak i mango. Niestety nie utrzymuje się długo na ciele. Ale dla niektórych fakt ten może być zaletą.
Cena regularna kosmetyku: 13 zł za 275 ml.
Ja najpierw zapłaciłam 8, a później 6 zł za taką samą pojemność (w Biedronce! ;)). 
Ten mus jest do wygrania w moim rozdaniu, które trwa w najlepsze :).
Wystarczy się zgłosić pod postem: KLIK.
Na koniec chciałabym się pochwalić (ach, ta moja skromność) prezentami jakie dostałam na imieniny. 
W końcu mam pierwsze woski :3. Możecie spodziewać się ich recenzji ale nie wiem czy szybko je otworzę. Najpierw muszę nacieszyć się ich obecnością :D.
Do tego byłam z mamą na zakupach (to od niej mam te woski, dziękuję!) i oczywiście dostałam pełno ubrań z C&A. Ale ich prezentacji robić nie będę :).
Miałyście ten mus? Jak się u Was spisał? Ja jestem bardzo zadowolona.
Życzę wszystkim miłego wieczoru ;*.

niedziela, 30 marca 2014

Zakupy Kosmetyczne

Niedziela przywitała nas przepiękną pogodą. Przynajmniej taka jest u mnie. Od rana wzięłam się za sprzątanie auta i pompowanie roweru :D. Teraz przyszedł czas żeby napisać Wam co wczoraj kupiłam. Wysyłano mnie do miasta dwa razy, a ja korzystając z sytuacji (na nieszczęście mojego portfela) zawsze znajdywałam coś dla siebie.
Za pierwszym razem zawitałam do Natury. Zakupy nie są duże, ale chcę wypróbować kilka rzeczy:
- Marion SPA Maseczka oczyszczająca Peel Off ekstrakt z ananasa i brzoskwini: jestem bardzo ciekawa efektu jaki zostawi na mojej twarzy bo producent zachęcająco ją przedstawia. Opakowanie starcza podobno na 3 użycia, więc zobaczymy :).


- Loton Provit Szampon Kondycjonujący z jedwabiem - ma przywrócić połysk i gładkość: na połysk moich włosów nie narzekam, ale chętnie bym je trochę wygładziła. 



- Tarka do pięt AnnCo - chciałam wypróbować tarkę bo jeszcze nigdy żadnej nie miałam. Postawiłam na dość tanią, pewnie nikomu nieznaną. Napiszę jak się spisała ;).



- 3D Glitter Nails od My Secret - "mieniący się pył", jak nazywa to producent, kupiłam z myślą o przystrojeniu trochę swoich paznokci. Jestem ciekawa efektu, nie omieszkam się nim pochwalić.

Mój drugi kurs miał swój cel w Biedronce. Naprawdę, nie mogę tam jeździć. Do kupienia miałam jedynie paprykę i co?
Kupiłam jeszcze dwa musy do ciała od Farmony Tutti Frutti 275ml:
- brzoskwinia i mango
- melon i arbuz.
Nie mogłam się powstrzymać. Najpierw musiałam się oczywiście spytać o cenę - 8 zł. Stwierdziłam: Kurcze, muszę wziąć i tak je zużyję :D.
Tak znalazły się w moim koszyku i przyjechały ze mną do domu. Jeszcze żadnego nie otworzyłam, na razie muszę wykończyć mój balsam od Bielendy, ale na pewno zobaczycie ich recenzje u mnie na blogu.
Zakupy ilościowo jak i cenowo nie są duże ale jestem z nich zadowolona. Wszystkie produkty należą do tych, które chcę wypróbować. Jestem bardzo ciekawa tej maski od Marion i może już dzisiaj ją wypróbuję (to byłaby pierwsza aplikacja). 
Mam nadzieję, że już niedługo zdam relację jak sprawiły się maski, czy tarka dała radę mimo, że nie jest świetnej jakości oraz pokażę paznokcie, a na nich "mieniący się pył"! 
Miałyście jakikolwiek kosmetyk, z tych które nabyłam? Może ktoś używał tej tarki? 
Jestem ciekawa co uważacie o moich zakupach i czy nie sądzicie, że przesadziłam z tymi musami do ciała :D.
Pozdrawiam wszystkich ciepło!