wtorek, 29 stycznia 2019

Nowy Rok, Nowe Wyzwania, Nowe Plany

Szczęśliwego Nowego Roku!

Choć te życzenia powinny pojawić się prawie miesiąc temu publikuję je dzisiaj.
Długo, dłuuugo mnie nie było. Przyznaję, dopadł mnie internetowo-społecznościowy marazm. Nie umiałam sobie z nim poradzić i skupiałam się na innych ważnych rzeczach. 
Końcówka 2018 roku była niesamowicie trudna, przykra bo odszedł Leoś. Wiele razy mogliście go podziwiać w comiesięcznych postach ze zdjęciami. Teraz już nic mu nie dolega i wierzę, że kiedyś znów będziemy razem.
Dom bez psa jest niesamowicie smutny. Dzień przed Wigilią zawitał u nas nowy człowiek rodziny - Teodor, zdrobniale Teoś. Cóż za urwis! Daje nam mnóstwo radości i uczy na nowo cieszenia się z posiadania psiego członka rodziny.

KSIĄŻKOWE WYZWANIE

Chcecie przeczytać 52 książki w 2019 roku? To pewnie bierzecie udział w tym samym wydarzeniu co ja! Tak, stwierdziłam, że w poprzednim roku zdecydowanie za mało czytałam. Było kilka książek ale niewystarczająco dużo. Styczeń zaczęłam z rozpędem.
"Pasażer 23" to książką, którą "połknęłam" w dwa dni. Niezwykle wciągający thriller psychologiczny napisany bez zbędnych opisów. Akcja, akcja, świetna historia, która pokazuje często niedostrzegalny problem. Zdecydowanie polecam fanom kryminałów i thrillerów. 
"Serce z kryształu" dosłownie skradła moje serce. Historia wzruszająca i magiczna, która po prostu zachwyca. Lektura na jedno popołudnie ale dająca do myślenia na wiele dni. 
"Należysz do mnie" to kolejna pozycja z tych straszniejszych książek. Jako wielka fanka Tess Gerritsen sięgnęłam po książkę autorstwa Karen Rose po przeczytaniu opisu z tylnej okładki. Detektyw i lekarka medycyny sądowej? To musi być świetna powieść! Nie myliłam się. Książka dorwana za 10 zł to akcja, sensacja i wątek miłosny. Zdecydowanie polecam.
Miałam pewne obawy czy "Krwawy blues" przypadnie mi do gustu. Ale po przeczytaniu kryminału, który nawiązuje do życia autora wiedziałam, że sięgnięcie po tą pozycję było dobrym krokiem. Historia jest ciekawa i dobrze poprowadzona. Nie ma ciągłych zwrotów akcji, a klimat książki jest nieco specyficzny. Na pewno nie spodoba się każdemu czytelnikowi. Mnie przypadła do gustu. 
Książki B.A. Paris są genialne! Chce się przeczytać je w jeden dzień! - nie można się od nich od nich oderwać. "Za zamkniętymi drzwiami" i "Na skraju załamania" to dwie różne historie ale napisane w podobny sposób. Trzymają w napięciu do ostatnich stron. Zdecydowanie polecam sięgnąć po te dwie pozycje. 13 lutego wychodzi kolejna książka tej autorki, już zamówiłam na stronie Empiku :).
"Mężczyzna ze Stumilowego Lasu". Hm, cóż mogę Wam napisać. Ta książka nie skradła mojego serca a zrobiła... dekompozycję umysłu. Zrozumiecie gdy ją przeczytacie. Lektura zdecydowanie nie trafiła mój gust, mimo, że czyta się ją szybko jest ciężką i trudną pozycją. Rzeczywistość miesza się z fikcją i nie zawsze wiadomo co się dzieje naprawdę. Historia o próbie uwolnienia się od przeszłości. Znacie tą książkę?
Na zdjęciach brakuje jeszcze dwóch książek, które przeczytałam. Aż sama nie mogę uwierzyć, że aż tyle ich wyszło.
"Córki marionetek" Marii Ernestam to thriller, który nie wywołał u mnie zachwytu ale zaciekawił. Ktoś zamordował ojca trzech dziewczynek na karuzeli, 30 lat później nadal nie wiadomo, kto był zabójcą. Z biegiem czasu odkrywane są tajemnice mieszkańców niewielkiego szwedzkiego miasteczka. A wraz z poznawaniem sekretów możliwe jest odgadnięcie mordercy. Można po nią sięgnąć :).
"Legenda" Grażyny Jeronim-Gałuszki to ciekawa książka pokazująca życie bez emocji, gdzie każdy jest "dla siebie sam". Sztywne zasady, ciężka praca by przeżyć każdy kolejny dzień, zero empatii i sympatii. Czy da się żyć w takim świecie? Czy ktokolwiek jest w stanie przeciwstawić się zasadom przestrzeganym od wielu, wielu lat? Jest to powieść, po którą warto sięgnąć, oderwać od cywilizacji i zanurzyć w świecie pełnym zimna i głodu by dostrzec to, co jest najważniejsze.
9 książek w miesiąc przy pracy i domowych obowiązkach? Hm, chyba mało spałam ;). Ale gdy są ponure wieczory warto wykorzystać czas i rozwijać trochę wyobraźnię. A wiadomo, że im będzie cieplej i ładniej tym ciężej będzie wysiedzieć w miejscu. 

KOSMETYKI

Może to zabrzmieć niewiarygodnie ale wykańczam powoli zapasy, które stworzyły mi się w szafkach. Maski, płyny micelarne, kremy i balsami - w pewnym momencie było ich zbyt dużo. Obecnie nie mogę się doczekać kiedy zrobię listę kosmetyków, które bardzo chcę wypróbować i po prostu je kupię. A wiem, że ten czas się zbliża. Oczywiście przygotowuję sporo nowych recenzji. Testuję ciekawy krem do twarzy, rąk i pomadkę z Oriflame i niedługo podzielę się moją opinią o nich. Napiszę również kilka postów o zabiegach kosmetologicznych i rozwinę tematyczne serie na blogu.
Mam nadzieję, że moja długa nieobecność na blogu już się nie powtórzy. Mam nadzieję, że Wy również zaczęliście ten rok z naładowanymi akumulatorami. Wiecie, że już prawie styczeń za nami? Ten czas strasznie szybko leci.
Dajcie znać co u Was ciekawego! Stęskniłam się :)

poniedziałek, 15 października 2018

Przedłużanie rzęs metodą 1:1 - Moja opinia i zdjęcia PRZED i PO

Przedłużanie rzęs interesowało mnie bardziej już od kilku miesięcy. Patrząc na wachlarze rzęs innych kobiet zastanawiałam się czy podobny efekt można otrzymać na moich własnych. Moje szanowne rzęsy są niestety proste jak drut (podobnie jak włosy). Żaden tusz nie jest w stanie ich ładnie wywinąć, a zalotka daje radę na 3/4 godziny po długim zaciskaniu. Nie stosuję jej na co dzień ale jest nieodłącznym elementem makijażu wyjściowego. 
Gdy koleżanka skończyła kurs przedłużania rzęs metodą 1:1 i zobaczyłam efekty jej pracy stwierdziłam, że zaryzykuję. 
*
Jakie były moje obawy przy prostych rzęsach? Że po przedłużeniu będzie efekt rozdwojonych włosków - moje będą położone, a doczepione wywinięte do góry.
Czy słusznie się bałam?
Przedłużanie - ktoś Ci dłubie przy oczach przez kilka godzin! Jeśli się nie malujesz bo nie lubisz dotykać okolic oka, masz bardzo wrażliwe te okolice to zabieg przedłużania będzie dla Ciebie katorgą. 
Osobiście nie przeszkadza mi, gdy ktoś coś przy mnie "majstruje" ale zabezpieczanie dolnych rzęs, długi proces przyczepiania sztucznej rzęsy do każdej naturalnej były dla mnie nieprzyjemne. Zdecydowanie nie jest to zabieg relaksujący. 
Trochę jest też w tym mojej winy. Mam gęste rzęsy. Żeby do każdej naturalnej doczepić sztuczną koleżanka musiała się namordować.
A efekt końcowy? Możecie zobaczyć już od pierwszego zdjęcia! Co prawda nie wszystkie rzęsy otrzymały już na nim swoją sztuczną przyjaciółkę ale widać ogromną różnicę. 
Na powyższym zdjęciu najlepiej widać efekt. Zabieg przedłużania rzęs otworzył mi oko. Dobrana została stylizacja "lalki". Przy zamkniętym oku widać, że moje rzęsy są położone natomiast sztuczne wysunięte do góry. Jednak na żywo nie było to prawie w ogóle zauważalne. Oczy zyskały "lekkość", wachlarz rzęs sprawił, że poczułam się niesamowicie kobieco. Nie była potrzebna żadna zalotka, tuszowanie rzęs.
Nie mogłam się oprzeć robieniu zdjęć! Efekt mnie zachwycił. Ale czy zachwyt był długotrwały?
Rzęsy w pięknym stanie trzymały się około 2 tygodnie. Później zaczęły się mocniej przerzedzać. Ze smutkiem patrzyłam na wypadające duety, które powoli zmniejszały efekt. Jest to jak najbardziej naturalne, w końcu tracimy około 2-3 rzęs dziennie z każdego oka.
Koszt przedłużenia rzęs waha się od 100 zł nawet do kilkuset. Znaczenie ma wybrana metoda (1:1, 2:1, 3:1...) a także zastosowane surowce. Osobiście nigdy nie zdecydowałabym się na wybranie naturalnych włosków, które pochodzą z futra norek.
Zabieg zdecydowanie ułatwia codziennie funkcjonowanie kobietom, które malują okolice oka i upiększa. Dla niektórych leżenie 2-3h podczas zabiegu może by  sposobem na złapanie oddechu od codziennych obowiązków, dla innych dyskomfortem. Oczywiście "dłubanie" przy oczach również do najmilszych nie należy. 
Są plusy i minusy przedłużania rzęs. Czy zdecyduję się kiedyś powtórzyć zabieg?
Myślę, że tak. Ale nie sądzę bym w przyszłości przedłużyła je i uzupełniała co 3 tygodnie. Na specjalną okazję na pewno :).
Miałyście kiedyś przedłużane rzęsy? Jaka jest Wasza opinia na ten temat?
Dajcie znać w komentarzu :).