piątek, 4 sierpnia 2017

Lipiec w zdjęciach

Witajcie!
Dzisiaj mam dla Was migawkę różnych zdjęć z lipca :) jak Wam minął poprzedni miesiąc? Już po urlopie czy jeszcze przed? :)
Zapraszam do oglądania i czytania!
*
Pierwszy weekend lipca to wesele u brata mojego chłopaka. Tutaj świeżo po wizycie u fryzjera ;). Z fryzury byłam zadowolona, sukienka spisała się świetnie, a wesele było super!
W lipcu ze względu na dużą ilość wyjazdów spotkania z przyjaciółmi nie były częste. Ale udało się chociaż raz usiąść i poplotkować z przyjaciółkami w towarzystwie arbuza i soku pomarańczowego :)
*
Przez ostatnie trzy miesiące bardzo często chodziłam do kina. "Król Artur" bardzo mi się podobał, "Dunkierka" to już mniej moje klimaty ale jest to film, który warto obejrzeć. "Spiderman" również przypadł mi do gustu.
*
Pogoda nad morzem nie była specjalnie upalna ale dwa dni na plaży, na tydzień pobytu, to według mnie nie najgorszy wynik :). Leoś wyjątkowo dobrze się czuł, biegał po plaży i kąpał się w morzu. 
*
Brzydszego dnia zaliczyłam z mamą wycieczkę rowerową do Dębek. Sweter i długie spodnie okazały się nieco za ciepłe po zrobieniu 5 km w jedną stronę :D. Oczywiście na miejscu zaliczyłyśmy stoiska z książkami i sklep z kosmetykami Ziaja. 
*
Pyszna pizza z rukolą w Ustce zrekompensowała nieco ulewę, która była w miejscu mojego pobytu. Długo się nie zastanawiałyśmy, spakowałyśmy psa do auta i ruszyłyśmy z mamą w stronę słońca ;).
*
Zaliczyłam jeden zachód słońca nad morzem. Jednak nie ma to jak polski Bałtyk.
Leoś po kąpielach najczęściej tarzał się w piachu, a następnie gryzł patyki przerabiając je na zapałki. Ależ miał radochę! 
*
Był zachód nad morzem, jest i zachód nad jeziorem. Chwila relaksu po całym dniu opalania się, kąpania i pisania magisterki :)
A jak Wasz lipiec? Pochwalcie się co robiliście.
Jeśli u Was też pojawił się podobny post ze zdjęciami podajcie koniecznie link w komentarzu! :)

środa, 26 lipca 2017

Recenzja Body Boom - Kawowy Peeling do Ciała, Masło do Ciała Antycellulitowe; Kawowe Szaleństwo, Peeling - mój hit!

Witajcie!
Kto mnie obserwuje na Instagramie bizarre_case KLIK wie, że jestem obecnie nad naszym polskim morzem. Niestety pogoda nie dopisuje więc zamiast szykować się na zachód słońca przybywam z nową recenzją! 
*
Body Boom, Masło do Ciała antycellulitowe i Peeling kawowy, zestaw Original

Od producenta + skład:

*
Ten duet udało mi się kiedyś kupić na promocji. Byłam bardzo podekscytowana wypróbowaniem peelingu Body Boom bo czytałam o nim sporo dobrych recenzji. Zaczniemy od masełka, które otrzymujemy w plastikowym opakowaniu, na którym znajdują się wszystkie informacje dla konsumenta przedstawione w bardzo miły sposób. Oba kosmetyki witają się z użytkownikiem ;). 
Po odkręceniu zakrętki można zobaczyć sreberko, które zapewnia nas o tym, że nikt wcześniej nie maczał swoich palców w naszym masełku.
Masło ma konsystencję gęstego budyniu, po nałożeniu na skórę dobrze się rozprowadza. Pachnie intensywnie kawą i... masłem! Tak, dla mnie jest to intensywny kawowo-maślany zapach, który utrzymuje się na skórze do godziny. 
Aplikacja produktu jest bardzo przyjemna. Zawsze rozprowadzałam je od kostek w górę nóg, następnie wmasowywałam w brzuch oraz ręce i ramiona. Ciało po jego zastosowaniu się nie klei. Masło dobrze się wchłania pozostawiając skórę miękką i gładką w dotyku. 
*
Peelingu długo po zakupie nie używałam bo zwyczajnie "odkładałam" go na późniejszą chwilę, lepszy moment. W końcu doszłam do wniosku, że prędzej mi się zepsuje więc zabrałam go pod prysznic i... przepadłam! Zaraz się dowiecie dlaczego ;).
Do peelingu znajdującego się w torebeczce strunowej dołączona została łyżeczka, którą nabierałam peeling na dłoń. Średnio cztery/pięć łyżeczek wystarczało mi na wykonanie peelingu całego ciała. 
Na początku zwilżałam ciało, a następnie nakładałam peeling i masowałam. Ależ to był relaks! Peeling jest z rodzaju tych mocniejszych, które bezapelacyjnie uwielbiam. Dzięki masażowi poprawiało się ukrwienie skóry, która po zmyciu peelingu była zaróżowiona. 
Sam zabieg trwał u mnie około 10 minut, po nim spłukiwałam ciało. Na skórze pozostawała delikatna warstwa olejów, którą można zmyć. Ja ją zostawiałam i tylko osuszałam delikatnie ręcznikiem. Po takim peelingu skóra była ujędrniona, odżywiona, wymasowania i oczyszczona z martwych komórek naskórka. 
Zestaw Original możecie kupić w cenie 79zł. Masełko ma pojemność 200ml a peeling 200g. Oba kosmetyki są bardzo wydajne! Samo masełko kosztuje 25 zł, a peeling 59zł. 
Mam ochotę na inne wersje zapachowe :)
Niestety oba umilacze pielęgnacji skończyły mi się znaczny czas temu :( Trzeba się zaopatrzyć w nowe opakowania ;)
Które warianty zapachowe Body Boom próbowałyście? Polecacie jakiś szczególnie? 
Dajcie znać czy używałyście tych produktów!