czwartek, 30 lipca 2015

Lipiec w zdjęciach

Już dawno nie było postu zdjęciowego podsumowującego cały miesiąc. Trzeba to nadrobić :). Dzisiaj obejrzyjcie w skrócie co się u mnie działo w lipcu. 
*
Praca licencjacka napisana, oddana, można chodzić na długie spacery z psiakiem :).
*
Słoneczko świeciło, Tofi wylegiwała się na parapecie i kontrolowała jak sąsiedzi zajmowali się ogródkami ;).
*
Licencjat obroniony, można oficjalnie rozpocząć wakacje :).
*
Działka, Tofi pomaga w wieczornym pisaniu recenzji :).
*
Najnowsza książka ulubionej pisarki i genialne masełko do skórek i paznokci :3.
*
Po kąpieli w jeziorze najlepsze jest wylegiwanie się na słoneczku :).
*
Czekotubka (pamiętam z dzieciństwa!) i ciasteczka zbożowe (dla mnie nowość :). Pół dieta, pół nie :D. Oba produkty pyszne.
*
Jedna z burz spowodowała przewalenie się drzewa na działce. Na szczęście runęło w drugą stronę, a nie na samochód, który pod nim stał. 
 *
Specjalny wybieg pozwala na przesiadywanie Tofki cały dzień na zewnątrz. Skubie trawę i szczęśliwa biega, oczywiście jak pozwala na to pogoda.  
*
Budyń z malinami i borówkami. Pychota! 
*
Biały lakier jest fajny ale co za dużo to niezdrowo :D. W ruch poszedł top Life z niebieskimi drobinkami. 
*
Mokry pies to szczęśliwy pies :).
*
Na koniec nadmorskie selfie i zaciesz bo na chwilę wyszło słońce :). Przy okazji możecie zobaczyć moją nową fryzurę :D.

Kochani! Przypominam o konkursie!
Kto pierwszy zauważy liczbę równą 100 000 wyświetleń  i wyśle do mnie maila z print screenem bloga wraz z tą liczbą otrzyma taki zestaw kosmetyków:
Mam nadzieję, że nie dostaliście zawału po zobaczeniu mojego zacieszu :D. Jak Wam minął miesiąc lipiec? Chętnie się dowiem co robiliście :)

wtorek, 28 lipca 2015

Paznokcie - przedłużanie żelem, hybryda Chiodo

Jeju! 
Jak dawno już nie było postu z udziałem paznokci. Wybaczycie mi? Pewnie niezbyt za nimi tęsknicie bo nie pokazuję nic odkrywczego ani pięknych zdobień, ale raz na jakiś czas trzeba zaprezentować co akurat mam na końcach palców :). 
Ciekawi? 
*
Nie pamiętam czy Wam pisałam, że już spory czas temu kupiłam lampę do hybryd, kilka barwnych lakierów oraz cały zestaw do zrobienia manicure tego rodzaju. Ćwiczyłam trochę na sobie, trochę na mamie ale przez ostatni czas hybrydy leżały i leżały z powodu natłoku spraw. 
Kilka dni temu w mojej niecodziennej kolekcji rzeczy do paznokci zawitał żel UV o kolorze manicure french z AllePaznokcie. Nie kupiłabym go gdyby nie moja przyjaciółka, która próbowała cokolwiek zdziałać na moich, zmasakrowanych przez sesję oraz obronę, paznokciach. Dwa tygodnie, pazurki trochę urosły więc stwierdziłam, że sama się pobawię. 
Ale do rzeczy! Przedstawiam Wam moją pierwszą przygodę z żelem UV, na którym jest hybryda. Uwaga! Dla profesjonalistów zdjęcia mogą być drastyczne, moje paznokcie także wołają o pomstę do nieba ale trudno, patrzcie :D. 
*
Wydaje mi się, że jak na pierwszy raz nie poszło mi najgorzej. 
Żel nałożyłam, po uprzednim przygotowaniu, na płytkę paznokci.
Można zauważyć wyraźne pogrubienie paznokci, na czym bardzo mi zależało. Są mocne i twarde :).
*
Lakiery hybrydowe firmy Chiodo bardzo dobrze się u mnie sprawują. U mojej mamy, która prawie codziennie ma na rękach rękawiczki, wytrzymują dwa tygodnie. 
Oto zestaw wykorzystany przy tym mani:
*
Mam nadzieję, że po wakacjach uda mi się pokazać Wam całą kolekcję moich hybryd. Jest ich na razie mało ale nie wykluczam, że to się zmieni :).
Co sądzicie o tym manicure? Liczę na szczere opinie! Mam nadzieję, że nikt nie dostał ataku serca ;). Jak mi się znudzi czysta biel planuję zaaplikować jakiś kolorowy top.
Lubicie hybrydy? Jaką markę takich lakierów polecacie?