sobota, 8 października 2016

Recenzja Iwostin - Pianka do mycia twarzy i demakijażu

Witajcie!
Jak wiecie, demakijaż twarzy i oczyszczanie skóry jest bardzo ważne. Nie wyobrażam sobie pójścia spać w makijażu czy pominięciu umycia twarzy podczas porannej toalety. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o produkcie, który używam niedługi czas ale moja cera już zdążyła poznać jego działanie :).
Zapraszam do czytania!
*

Iwostin Sensitia, Pianka do mycia twarzy i demakijażu
Od producenta + skład:
Pianka do mycia twarzy i demakijażu Inwostin SENSITIA skutecznie i delikatnie oczyszcza skórę, jednocześnie zapewniając jej prawidłowy poziom nawilżania.
Zastosowanie: codzienne oczyszczanie i demakijaż skóry twarzy.
Sposób użycia: stosować codziennie rano i/lub wieczorem. Na zwilżoną skórę nanieść niewielką ilość preparatu, delikatnie rozsmarować, a następnie spłukać ciepłą wodą.
Składniki aktywne:
Pantenol - zmiękcza i nawilża naskórek. Łagodzi podrażnienia skóry.
Ceramidy roślinne - odbudowują strukturę warstwy rogowej naskórka, zapewniając jego spoistość.
Olej z awokado - natłuszcza skórę i ogranicza utratę wody z naskórka.
Do oczyszczania twarzy używałam zwykle żele oraz płyny micelarne. Jednak ostatnio częściej sięgam po pianki. Ich delikatna, a zarazem skuteczna formuła bardzo przypadła mi do gustu. 
Pianka marki Iwostin znajduje się w przezroczystej buteleczce, na której umieszczone są wszystkie istotne dla konsumenta informacje. Dozownik zabezpieczony plastikową nakrętką działa bez żadnych zarzutów. 
Na samym początku musimy kilka razy go nacisnąć by pompka zaczęła działać - wtedy mamy gwarancję, że nasz produkt nie był wcześniej używany.
Jedna porcja pianki koloru białego starcza na umycie całej twarzy. Podczas nakładania jej na skórę robi się gęstsza i tworzy jakby delikatną powłoczkę na skórze. Masuję ją przez chwilę, a potem zmywam wodą. Po wytarciu twarzy skóra jest wyraźnie zmatowiona i czysta. Pory są zmniejszone. Pianka działa delikatnie ale zgodnie z zapewnieniami producenta. Nie wysusza, choć osobiście po jej użyciu stosuję od razu tonik i nakładam krem. 
Krem BB usuwa bez problemu, z podkładem o bardziej gęstej konsystencji radzi sobie nieco gorzej. Musiałam zużyć dwie pompki i do tego przetrzeć twarz płynem micelarnym. Z tuszem, który nie jest odporny na wodę (nie posiadam wodoodpornych) dała sobie radę, dodatkowo nie podrażniając oczu.
Według mnie pianka idealnie sprawdzi się do porannego i wieczornego umycia twarzy. Jeśli chodzi o demakijaż to warto połączyć jej działanie z przetarciem skóry płynem micelarnym. 
Za dosyć nietypową pojemność 165ml trzeba zapłacić około 36 zł. Cena nie jest niska, ale wydajność produktu mogę uznać za dobrą. Warto rozejrzeć się za nią chociażby w Super Pharm :).
Znacie tą piankę do mycia twarzy i demakijażu marki Iwostin? Czy może bardziej wolicie żele, płyny micelarne, mleczka? 
Mnie z oferty marki Iwostin kusi także pianka oczyszczająca Purritin. Znacie ją? :)

czwartek, 6 października 2016

Recenzja Eparence - Krem pod oczy Radiance Effect

Okolica oczu jest bardzo wrażliwym obszarem. Często narażona na podrażnienia, delikatna, zdradzająca wiek. Powinnyśmy o nią zadbać jeszcze zanim pojawią się pierwsze oznaki starzenia. Mimo, że nie mam większych problemów z suchą skórą w okolicach oczu czy cieniami, staram się zapewniać tym miejscom odpowiednie nawilżenie i pielęgnację.
W tym wpisie chciałabym Wam przedstawić pewien kremik. Czy się u mnie spisał? Zapraszam do czytania! :)
*
Eparence, Krem pod oczy Radiance Effect

Od producenta + skład:
(warto kliknąć w zdjęcia by je powiększyć!)
*
Krem-serum (producent stosuje zamiennie słowa serum oraz krem) otrzymałam na spotkaniu blogerek w Łodzi już spory czas temu. Mimo, że jest on przeznaczony jest dla osób posiadających cienie pod oczami, a moje nie są bardzo widoczne postanowiłam go wypróbować.
Produkt otrzymujemy w kartoniku, na którym znajdują się informacje przydatne dla konsumenta. Kremik znajduje się w szklanej buteleczce z pompką. Na samym początku pompka w ogóle nie chciała mi działać. W końcu zaczęła i bez zarzutu sprawowała się aż do momentu wykończenia kremu. Sama buteleczka prezentuje się bardzo ładnie i elegancko.
Warto wspomnie o fakcie, że krem nie zawiera parabenów i może być stosowany przez osoby noszące szkła kontaktowe. W składzie znajdziemy roślinne komórki macierzyste szarotki alpejskiej oraz czystą cholinę pozyskaną  z pestek słonecznika. 
Krem-serum ma biały kolor i bardzo delikatny zapach. Łatwo rozprowadza się po skórze, szybko wchłania. Efekt nawilżenia jest bardzo delikatny, krem lekko odżywia skórę. Spodziewałam się po tym produkcie większego nawilżenia. Dla osób z suchą skórą byłby niewystarczający, dla konsumentów oczekujących delikatnej pielęgnacji będzie idealny
Możliwe, że kosmetyk sprawdziłby się u osób z dużymi cieniami pod oczami. Niestety, osobiście, nie zauważyłam działania na moje delikatne cienie.
Za ten kremik musimy zapłacić około 75zł za 15ml produktu. Uważam, że młode osoby, które nie potrzebują jeszcze intensywnej pielęgnacji okolic oczu będą zadowolone :). Ja wiem, że do kremu już nie wrócę, ponieważ w przyszłości będę potrzebowała większego nawilżenia.
Znacie ten krem? Mieliście kiedyś styczność z marką Eparence?
Jakie są Wasze ulubione kremy pod oczy? Chętnie się dowiem po jakie mazidła sięgacie rano i wieczorem by zapobiec powstawaniu zmarszczek! :)