piątek, 2 stycznia 2015

Z życia włosów

Witajcie w Nowym Roku!
Dzisiaj post 'włosowy'. Jako, że mój blog to nie tylko recenzje kosmetyków chciałabym by 120 post był trochę inny. A wiecie dlaczego? Bo sporo skróciło się w moim życiu ;).
*
Ostatni raz u fryzjera byłam... No właśnie? Kiedy?
Żeby nie było - końcówek nie podcinam, ani w domu ani u fryzjera. Nie potrzebuję tego. Moje rozdwojone końcówki przestały istnieć mniej więcej od czasów skończenia liceum. Już Wam piszę jak to się stało.
Karolina jest osobą, która woli upraszczać sobie kilka rzeczy. W tym sprawach znajdowało się właśnie ogarnianie włosów.
W liceum jeszcze mi się chciało, bo koledzy patrzyli, bo było to modne, bo coś tam. A teraz? Na uczelni widuję się prawie z samymi kobietami, w domu chcę by mi było wygodnie więc spinam włosy. Warkocz, kucyk, kok, cokolwiek. Byle tylko mi nigdzie nie wchodziły. Nie trzeba się wtedy martwić o rozczesywanie, czy jakiś zabłąkany włos nie wisi nam na plecach albo biuście :D. Znacie to?
Od paru dni chodził mi po głowie pomysł skrócenia moich marnych włosów. A muszę również wspomnieć, że jeśli posiadam już długie włosy i mam je rozpuszczone to cóż... Mała szansa, że ktoś zwróci na nie uwagę. Są lśniące i zdrowe ale jednak - objętości, gęstości to żadnej nie mają.
Dnia 29 grudnia 2014 roku moje włosy przeszły totalną przemianę!
Fryzjerki mówiły: będziesz tego żałować! Tyle włosów obciętych...
A ja co? Z uśmiechem na twarzy zapłaciłam i wyszłam z salonu. I jestem jak najbardziej zadowolona.
Poprosiłam o fryzurę:
- która nie zrobi ze mnie jeszcze większego pączuszka
- będzie prosta w utrzymaniu
- przy której włosy będą jako tako same się układać
- by ledwo można było spiąć włosy.
Udało się!
Z takiej długości (włosy są mokre i rozczesane):
Przeszłam do takiego, fajnego boba - albo czegoś w tym stylu :D (włosy od tyłu do przodu są coraz dłuższe - wysmuklenie twarzy):

Co sądzicie?

Chcecie mnie zlinczować? :D
Moje włosy rosną dość szybko. Do tego ostatnimi czasy wspomagam je wszystkimi cudeńkami, które mam okazję czasem wygrywać lub kupić. Nie martwię się więc, że straciłam włosy.
One odrosną. A jak już to zrobią to zetnę je jeszcze krócej :x.

A Wy, jakie włosy macie i chciałybyście mieć?
Lubicie eksperymentować czy wybieracie bezpieczniejsze opcje?
Trzymajcie się! :)