wtorek, 1 lipca 2014

Recenzja Rimmel - Cień w kremie

Hej wszystkim.
Już myślałam, że zaczął się czas pięknej pogody! Do godziny pierwszej nawet świeciło słońce. Teraz nic z niego nie zostało, są same chmury :(. Ale nie będę ubolewać nad tym faktem tylko znów włożę długie spodnie i pójdę się przejść z psem :D.

Na dzisiaj przygotowałam recenzję dość przydatnego kosmetyku, szczególnie dla osób, które nie mają dużo czasu na makijaż :). Zapraszam do czytania.
*
Rimmel, cień w kremie Scandaleyes
Od producenta:
Cień w kremie Scandaleyes tworzy na powiece cienką, idealnie stapiającą się ze skórą warstwę. Jest supertrwały – nie rozmazuje się, nie spływa i jest wodoodporny. Metaliczny połysk daje efekt rozświetlonego oka i trwałego pełnego blasku makijażu. Wygodny aplikator w formie gąbki pomaga w precyzyjnej aplikacji cienia.
Kupiłam go na promocji -49% w Rossmannie. Nie żałuję zakupu mimo, że cień posiada parę wad, ale o tym za chwilę.
Produkt otrzymujemy w plastikowym, przezroczystym opakowaniu. Dzięki temu widzimy jaki kolor cienia wybieramy. W sklepie są testery więc jest możliwość spojrzenia jak prezentuje się kosmetyk przed kupnem.
Jak widzicie wybrałam brąz wpadający w złoto - 005 Golden Bronze. 

Cień nakładamy za pomocą gąbeczki. Bardzo przypadł mi do gustu taki sposób aplikacji. Jest idealny kiedy nie mam czasu na dokładny makijaż. 
Produkt nakłada się bezproblemowo. Odpowiednią ilość nanoszę na powiekę i rozcieram palcem. Oczywiście można wszystko zrobić gąbeczkę ale mnie ten sposób odpowiada i otrzymuję bardziej naturalny i delikatny efekt.
W nienaruszonym stanie cień utrzymuje się na powiekach kilka godzin – około 6. Po tym czasie zaczyna się, niestety, nierównomiernie ścierać. Na szczęście nie gromadzi się w załamaniach, nie odbija się na łuku brwiowym. Szczerze pisząc, nie nakładałam go jeszcze na bazę pod cienie. Może wtedy trwałość byłaby lepsza.
Ogólnie jestem zadowolona z jego zakupu. Jednak nie wiem, czy w cenie regularnej bym się na niego zdecydowała. 
Koszt: około 20 zł za 7ml.
Jest to mój pierwszy cień w kremie. Mimo wad, ma też swoje zalety. Można go wsadzić do torebki bez obaw, że się połamie i bez problemu poprawić makijaż w ciągu dnia. 
Jeśli spotkam się jeszcze z tymi cieniami na promocji to na pewno kupię jakiś inny wariant kolorystyczny.
Mieliście kiedyś cień w kremie? Posiadacie jakiś godny polecenia? 
Na razie (nad jeziorem) daję powiekom jak i rzęsom odpocząć. W końcu one też muszą mieć trochę wakacji ;).
A wy używacie cieni czy raczej od nich stronicie?
Czekam na Wasze komentarze! Trzymacie się :)