czwartek, 10 sierpnia 2017

307# Recenzja Vichy Laboratoires - Kuracja Dercos Aminexil Clinical 5

Witajcie!
Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć  o kuracji, którą stosowałam przez 3 tygodnie. O kuracji, której zadanie nie było łatwe, a ja pokładałam w niej wielkie nadzieje.
Wypadanie włosów to problem wielu kobiet. Od dłuższego czasu starałam się walczyć z tym problemem, ale nie widziałam znaczących rezultatów. Nadmierne wypadanie może być spowodowane wieloma czynnikami, np. uwarunkowaniami genetycznymi, zmianami hormonalnymi ale także niewłaściwą dietą (ubogą w składniki odżywcze), stosowaniem nieodpowiednich kosmetyków, osłabieniem organizmu, stresem, a nawet karmieniem piersią czy zabiegami stylizującymi. Jak walczyć z tym problemem?
Zapraszam do przeczytania mojej opinii o Kuracji Dercos Aminexil Clinical 5 od Vichy.
*
Vichy Labolatories, Dercos Technique Aminexil Clinical 5
Kuracja przeciw wypadaniu włosów o kompleksowym działaniu

Od producenta + skład:
*
Skład:
Kurację przeciw wypadaniu włosów Dercos Aminexil Clinical 5 Vichy otrzymujemy zapakowaną w papierowy kartonik, który dodatkowo zabezpieczony jest folią. Na opakowaniu znajdziemy wszystkie ważne dla konsumenta informacje: skład produktu, datę ważności, zalecany sposób użycia, informacje na temat kuracji.
Docelowy produkt znajduje się w szklanych ampułkach z plastikowym zabezpieczeniem. 21 ampułek obecnych w opakowaniu starcza na trzy tygodnie kuracji. Codziennie należy zużyć całą ampułkę.
W środku znajdziemy również metalowy aplikator, który nakłada się na ampułkę i dokręca bez żadnego wcześniejszego przebijania zamknięcia ampułki.
*
Sposób aplikacji produktu jest niezwykle prosty. Po dokręceniu aplikatora do momentu zablokowania przechylamy ampułkę, naciskamy w aplikatorze na białą membranę i nakładamy produkt bezpośrednio na skórę głowy, pasmo po paśmie ruchem zygzakowatym. Oprócz rozprowadzania preparatu nasza skóra głowy otrzymuje stymulujący masaż.
Po nałożeniu całej dawki należy delikatnie zwilżyć skórę głowy i pionowym ruchem rąk uciskać głowę. Na sam koniec myjemy aplikator, a zużytą ampułkę wyrzucamy.
Muszę przyznać, że przez 3 tygodnie, 10 minut, które zajmowała mi aplikacja było czasem relaksu i „chwili dla siebie”, której nierzadko w ciągu dnia po prostu brakuje. Masaż aplikatorem pomagał się rozluźnić i ułatwiał nałożenie zawartości ampułki. Płyn, który nakładamy na głowę jest przezroczysty i posiada przyjemny zapach.
Jako posiadaczka cienkich włosów ze skłonnością do przetłuszczania obawiam się produktów „bez spłukiwania”. W tym przypadku moje obawy były całkowicie bezpodstawne, ponieważ płyn w żaden sposób nie wpłynął na przetłuszczanie się i świeżość włosów. Produkt nie wywołał łupieżu ani żadnych podrażnień. 

Po trzech tygodniach codziennego stosowania preparatu mogę napisać jedno - DZIAŁA. Przed kuracją codziennie wypadało mi kilkadziesiąt włosów. Tak dużo zostawało ich na szczotce. Pierwsze efekty widoczne były już po dwóch tygodniach. Włosy zaczęły mniej wypadać, stały się mocniejsze, szczotka nie wyglądała jak narzędzie zbrodni!
Po zakończonej kuracji zauważyłam sporo baby hair przy linii włosów. Ten widok bardzo mnie ucieszył.

Za 21 ampułek o pojemności 6ml musimy zapłacić 143,30zł. Pełna kuracja powinna trwać 6 tygodni, a kuracja podtrzymująca obejmuje zużywanie 3 ampułek w ciągu tygodnia. Mimo, że produkt używałam 3 tygodnie jestem bardzo zadowolona z działania ampułek Vichy Dercos. Wzmocnienie włosów, zredukowane wypadanie i nowe baby hair.
W trakcie jak i po zakończonej kuracji można sięgnąć po szampon Vichy Dercos Aminexil, który pomoże podtrzymać efekty i wzmocni włosy. Jeśli w przyszłości powtórzy się problem wypadających włosów, sięgnę po kurację Vichy.
Polecam kurację Dercos Aminexil osobom zmagającym się z nadmiernym wypadaniem włosów. Warto wypróbować jej działanie.
Więcej o tym produkcie znajdziecie na stronie producenta: tutaj
Znacie ampułki Vichy? Stosowaliście kiedyś taką kurację?
Dajcie znać w komentarzu!

piątek, 4 sierpnia 2017

306# Lipiec w zdjęciach

Witajcie!
Dzisiaj mam dla Was migawkę różnych zdjęć z lipca :) jak Wam minął poprzedni miesiąc? Już po urlopie czy jeszcze przed? :)
Zapraszam do oglądania i czytania!
*
Pierwszy weekend lipca to wesele u brata mojego chłopaka. Tutaj świeżo po wizycie u fryzjera ;). Z fryzury byłam zadowolona, sukienka spisała się świetnie, a wesele było super!
W lipcu ze względu na dużą ilość wyjazdów spotkania z przyjaciółmi nie były częste. Ale udało się chociaż raz usiąść i poplotkować z przyjaciółkami w towarzystwie arbuza i soku pomarańczowego :)
*
Przez ostatnie trzy miesiące bardzo często chodziłam do kina. "Król Artur" bardzo mi się podobał, "Dunkierka" to już mniej moje klimaty ale jest to film, który warto obejrzeć. "Spiderman" również przypadł mi do gustu.
*
Pogoda nad morzem nie była specjalnie upalna ale dwa dni na plaży, na tydzień pobytu, to według mnie nie najgorszy wynik :). Leoś wyjątkowo dobrze się czuł, biegał po plaży i kąpał się w morzu. 
*
Brzydszego dnia zaliczyłam z mamą wycieczkę rowerową do Dębek. Sweter i długie spodnie okazały się nieco za ciepłe po zrobieniu 5 km w jedną stronę :D. Oczywiście na miejscu zaliczyłyśmy stoiska z książkami i sklep z kosmetykami Ziaja. 
*
Pyszna pizza z rukolą w Ustce zrekompensowała nieco ulewę, która była w miejscu mojego pobytu. Długo się nie zastanawiałyśmy, spakowałyśmy psa do auta i ruszyłyśmy z mamą w stronę słońca ;).
*
Zaliczyłam jeden zachód słońca nad morzem. Jednak nie ma to jak polski Bałtyk.
Leoś po kąpielach najczęściej tarzał się w piachu, a następnie gryzł patyki przerabiając je na zapałki. Ależ miał radochę! 
*
Był zachód nad morzem, jest i zachód nad jeziorem. Chwila relaksu po całym dniu opalania się, kąpania i pisania magisterki :)
A jak Wasz lipiec? Pochwalcie się co robiliście.
Jeśli u Was też pojawił się podobny post ze zdjęciami podajcie koniecznie link w komentarzu! :)

środa, 26 lipca 2017

305# Recenzja Body Boom - Kawowy Peeling do Ciała, Masło do Ciała Antycellulitowe; Kawowe Szaleństwo, Peeling - mój hit!

Witajcie!
Kto mnie obserwuje na Instagramie bizarre_case KLIK wie, że jestem obecnie nad naszym polskim morzem. Niestety pogoda nie dopisuje więc zamiast szykować się na zachód słońca przybywam z nową recenzją! 
*
Body Boom, Masło do Ciała antycellulitowe i Peeling kawowy, zestaw Original

Od producenta + skład:

*
Ten duet udało mi się kiedyś kupić na promocji. Byłam bardzo podekscytowana wypróbowaniem peelingu Body Boom bo czytałam o nim sporo dobrych recenzji. Zaczniemy od masełka, które otrzymujemy w plastikowym opakowaniu, na którym znajdują się wszystkie informacje dla konsumenta przedstawione w bardzo miły sposób. Oba kosmetyki witają się z użytkownikiem ;). 
Po odkręceniu zakrętki można zobaczyć sreberko, które zapewnia nas o tym, że nikt wcześniej nie maczał swoich palców w naszym masełku.
Masło ma konsystencję gęstego budyniu, po nałożeniu na skórę dobrze się rozprowadza. Pachnie intensywnie kawą i... masłem! Tak, dla mnie jest to intensywny kawowo-maślany zapach, który utrzymuje się na skórze do godziny. 
Aplikacja produktu jest bardzo przyjemna. Zawsze rozprowadzałam je od kostek w górę nóg, następnie wmasowywałam w brzuch oraz ręce i ramiona. Ciało po jego zastosowaniu się nie klei. Masło dobrze się wchłania pozostawiając skórę miękką i gładką w dotyku. 
*
Peelingu długo po zakupie nie używałam bo zwyczajnie "odkładałam" go na późniejszą chwilę, lepszy moment. W końcu doszłam do wniosku, że prędzej mi się zepsuje więc zabrałam go pod prysznic i... przepadłam! Zaraz się dowiecie dlaczego ;).
Do peelingu znajdującego się w torebeczce strunowej dołączona została łyżeczka, którą nabierałam peeling na dłoń. Średnio cztery/pięć łyżeczek wystarczało mi na wykonanie peelingu całego ciała. 
Na początku zwilżałam ciało, a następnie nakładałam peeling i masowałam. Ależ to był relaks! Peeling jest z rodzaju tych mocniejszych, które bezapelacyjnie uwielbiam. Dzięki masażowi poprawiało się ukrwienie skóry, która po zmyciu peelingu była zaróżowiona. 
Sam zabieg trwał u mnie około 10 minut, po nim spłukiwałam ciało. Na skórze pozostawała delikatna warstwa olejów, którą można zmyć. Ja ją zostawiałam i tylko osuszałam delikatnie ręcznikiem. Po takim peelingu skóra była ujędrniona, odżywiona, wymasowania i oczyszczona z martwych komórek naskórka. 
Zestaw Original możecie kupić w cenie 79zł. Masełko ma pojemność 200ml a peeling 200g. Oba kosmetyki są bardzo wydajne! Samo masełko kosztuje 25 zł, a peeling 59zł. 
Mam ochotę na inne wersje zapachowe :)
Niestety oba umilacze pielęgnacji skończyły mi się znaczny czas temu :( Trzeba się zaopatrzyć w nowe opakowania ;)
Które warianty zapachowe Body Boom próbowałyście? Polecacie jakiś szczególnie? 
Dajcie znać czy używałyście tych produktów! 

sobota, 22 lipca 2017

304# Upominki z Meet Beauty Conference: Bielenda, Delia, Pierre Rene, Soraya, Palmer's, Lirene, Eveline Cosmetics, Cosnature i nie tylko!

Przyszedł w końcu czas na prezentację upominków, które przywiozłam ze sobą z Meet Beauty Conference. Uprzedzam, jest tego bardzo dużo! 
Zapraszam do oglądania :).
*
Maska do włosów Palmers spisała się świetnie! Włosy po jej użyciu były niesamowicie miękkie i wygładzone. Do tego pięknie pachniała kokosem. Oczywiście wypróbowałam ją już następnego dnia po Konferencji :). Oprócz maski otrzymałam balsam do ciała oraz kokosowy balsam do ust.
*
Marka Eveline Cosmetics obdarowała uczestniczki masą kosmetyków. Obecnie stosuję bogate-regenerujące serum-żel oraz maseczkę oczyszczającą. Wstępnie jestem bardzo zadowolona z tych produktów! Odżywka do paznokcie zawsze się przyda, remodelująca maska antycellulitowa to dla mnie strzał w 10! Multiodżywczy balsam do ciała to super regeneracja dla ciała wysuszonego od kąpieli zarówno wodnych jak i słonecznym :).
*
Niemieckie kosmetyki Cosnature to dla mnie kompletna nowość. JEstem bardzo ciekawa masła do ciała oraz maski do włosów awokado & migdał :). Kosmetki Conature można kupić np. w Hebe. 
Kązda z uczestniczek otrzymała szampon do włosów marki Biovalen oraz krem do rąk marki Vianek :). Najbardziej cieszę się z szamponu. 
*
Krem do pielęgnacji biustu i przeciw rozstępom marki Mamas zawsze się przydadzą :). Płatki pod oczy GlySkinCare wykorzystam przed większym wyjściem. Recenzję suplementu Regital od Diagnosis mogłyście przeczytać tutaj: KLIK. Płyn micelarny 3 w 1 od NovaClear stosuję i jestem zadowolona z jego działania. Dobrze zmywa makijaż i pozostawia delikatną warstwę na twarzy, która zapobiega wysuszeniu. 
*
Marka Annabelle Minerals przekazała dla każdej uczestniczki cienie do powiek. Takie kosmetyki uwielbiam! :) Nowość - kosmetyki z Morza Martwego to Alma K. Kremik do rąk dobrze się sprawdza ale z bardzo suchymi dłońmi sobie niestety nie poradzi. Idealny do torebki, do codziennego stosowania. 
*
Kosmetyki od marki Soraya z serii Ideal Beuaty to również kosmetyki dotąd mi nieznane. Mam nadzieję, że polubię zarówno kremy jak i balsamy. 
*
Z kosmetyków od marki Bielenda bardzo zaciekawił mnie oczyszczający żel węglowy i jest następny w kolejce do testowania. Bazę chętnie wykorzystam bo osobiście nie miałam okazji jej użyć. Fluid matujący się przyda, a  esencja pojedzie ze mną na wakacje.
Od Pierre Rene otrzymałam kosmetyki do makijażu. Szminki bardzo przypadły mi do gustu, a reszta produktów czeka na swoją kolej :)
*
W upominkach znalazła się także męska szczoteczka Jordan, nitki do zębów oraz szczoteczka dla dziecka. 
*
Marka Eyelure dla uczestniczek szkolenia ufundowała po dwa egzemplarze sztucznych rzęs. Są świetne i nadają się na wielkie wyjścia :). 
*
Kosmetyki Cashmere poznałam na Meet Beauty i od razu mi się spodobały. Wcześniej nie przywiązywałam większej wagi do konturowania twarzy. Produkty Cashmere są bardzo proste w użyciu i to mi się w nich podoba. W konkursie wygrałam dwa kosmetyki oraz zestaw pędzli :)
*
Tołpa! Tonik oraz żel marki są już w użyciu. Mogę Wam napisać, że żel w ogóle się nie pieni, a tonik-serum bardzo fajnie działa na cerę. Na pewno będzie recenzja tego duetu! :)
*
Przy rejestracji na Targi uczestniczki Meet Beauty mogły odebrać paczkę od marki Delia. Pełno wspaniałości: kremy do rąk, zmywacze do paznokci, żel do usuwania skórek oraz olejek. Dłonie dzięki tym produktom będą w świetnym stanie :)
*
A na koniec moja ulubiona brązująca mgiełka od Lirene, która została moim ulubieńcem! Oprócz tego otrzymałam fluid oraz skoncentrowane serum. Jestem ciekawa czy przypadną mi do gustu :).
Uf! Kto dotarł do końca?
Za dużo tych kosmetyków! Ledwo zmieściły mi się w szafkach :D
Co Wam się najbardziej spodobało? O czym chcecie poczytać?
W następnym poście również pokażę Wam kosmetyczne nowości :)