poniedziałek, 8 września 2014

Nowy York, Part 1: relacja

Hej wszystkim :).
Wiele z Was wie, że ostatnio byłam w Stanach Zjednoczonych, a konkretniej w Nowym Yorku. To była moja pierwsza wizyta w USA, mojej rodziny druga. W tym poście chciałabym Wam opowiedzieć co zwiedziłam oraz jakie są moje odczucia względem tego wielkiego miasta.
Mam nadzieję, że post będziecie czytać z przyjemnością, a zdjęcia chociaż troszkę oddadzą klimat tego miejsca. Zapraszam! :)
*
Nowy York jest niesamowitym miastem. Zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy. Miałam okazję mieszkać na Manhattanie, a do Time Squere miałam niecałą godzinę spacerkiem. Wróciłam z głową pełną wspomnień i walizką wypchaną nowościami ;). Ale po kolei...
Wylot był z Warszawy, w strefie bezcłowej oczywiście dopadłam do sklepu z kosmetykami.Rodzice sprezentowali mi cudny zestaw kosmetyków z The Body Shop, ale o tym później.
Po dwóch godzinach wylądowaliśmy w Paryżu, skąd mieliśmy następny samolot. Tym razem zapowiadał się 8-godzinny lot. Podczas podróży oglądałam głównie filmy. Dostępne były: Gwiazd naszych wina, Maleficent, Rio 2, Zakręceni i wiele innych. Na drugiej części Hobbita zasnęłam :D. Po wylądowaniu w Nowym Yorku przyszedł czas na szukanie bagaży. Na szczęście wszystko dotarło, nic się nie zgubiło ani specjalnie nie uszkodziło.
Następnie musieliśmy jakoś dotrzeć do miejsca, w którym odbieraliśmy klucze do mieszkania. To była dopiero katorga. Specjalnym nadziemnym metrem musieliśmy się przedostać do miejskiego. A miejskim dobrze wysiąść i jakoś się przy tym nie zgubić. Muszę Wam napisać, że mój tata jest niesamowity i dzięki niemu przez cały wyjazd wszędzie docieraliśmy bez większych problemów :).
Przez cały pobyt pogoda dopisywała nam wręcz za bardzo. Było ciepło - w porządku, ale niestety wilgotność powietrza była bardzo wysoka. Wychodziliśmy z domu i już było nam strasznie gorąco. 
We wszystkie miejsca praktycznie poruszaliśmy się metrem. Klimatyzowanym na szczęście ;). Nie zmienia to jednak faktu, że gdy na niego czekaliśmy to po prostu płynęliśmy. 
Chciałabym Wam wszystko opisać i opowiedzieć ale chyba nie dam rady. Opowiem o najważniejszych i najciekawszych miejscach oraz o tym, co wydaje mi się warte wspomnienia.
Każdego dnia wychodziliśmy z domu koło godziny 9/10 rano, a wracaliśmy około 21/22 wieczorem. Byliśmy wykończeni. PRZESTRZEGAM! Jeśli wybieracie się na wyjazd, gdzie będziecie dużo chodzić... nie pielęgnujcie bardzo swoich stópek :). Już pierwszego dnia, po tym jak się rozpakowaliśmy i chwilę odpoczęliśmy, ruszyliśmy na Time Squere. Założyłam wygodne sandałki (świetnie sprawdzają się w mieście)... Do domu wróciłam z dwoma wielkimi pęcherzami i łzami w oczach. Następnego dnia nabawiłam się kolejnych dwóch, chodząc już w świetnych sandałkach firmy Scholl. Prawda jest taka, że skóra na moich stopach nie była przygotowana do tak długiego i intensywnego chodzenia. Wielogodzinny, szybki marsz dał mi popalić. Ostatnie dwa dni już każdy narzekał na bolące stopy - ze zwykłego zmęczenia i niewystarczającego czasu na ich regenerację. 
Przed podobnym wyjazdem nie róbcie zbyt często peelingów, nie zmiękczajcie skóry. Znajdzie najwygodniejsze buty jakie macie i przygotowujcie już stopy do takiej podróży.
Ja, muszę przyznać, ostatnie kilka dni przechodziłam w gumowych klapkach :D. Nie był to szczyt mody w tak wielkim mieście, ale nic nie poradzę na to, że były najwygodniejsze (Air Maxy, które miałam ze sobą również takie były, ale stopy mi się w nich gotowały...). 
Nie umiem Wam dzisiaj już napisać co, kiedy zwiedzaliśmy (moja mama ma gdzieś zapisane, ale nie mam pojęcia gdzie). Stwierdziłam, że postaram się Wam wypunktować główne atrakcje wyjazdu:
1. Times Squere, sławne czerwone schody, wieżowce z reklamami, pełno sklepów.
2. Empire State Building, niesamowite widoki! Byliśmy, gdy było ciemno. Widok NY nocą jest cudowny! 
3. Brooklyn Bridge, niesamowity most, po którym się przeszliśmy. Obowiązkowy punkt dla zwiedzających :).
4. Top of the Rock, kolejny punkt widokowy. Tym razem widzieliśmy Nowy York za dnia. Gdyby nie upał, nie schodziłabym z tarasu i nie przestawała robić zdjęć.
5. Rockefeller Center, miejsce warte odwiedzenia, znajduje się tuż przy Top of the Rock :).
6. Statua Wolności, widzieliśmy jedynie ze statków, którymi pływaliśmy. Nie starczyło nam już czasu by ją odwiedzić.
7. Central Park! Wypożyczyliśmy rowery i pojechaliśmy zwiedzać. Jest po prostu cudowny. Mieszkać przy nim, wychodzić z domu z kocem i książką, rozkładać się na trawie i czytać... Marzenie.
8. Przedstawienie 'Chicago' na Broadway - byliśmy i widzieliśmy :). Gdyby tylko leciały napisy tego co śpiewają na jakimś bocznym rzutniku byłoby genialnie. Niestety, mimo, że znam angielski, nie byłam w stanie wszystkiego zrozumieć. Ale warto się wybrać!
9. Chinatown! Tam kupiłam jedną z przywiezionych toreb. Targowanie się to podstawa ;). Również znaleźliśmy miejsce, gdzie serwowano pyszne jedzenie (odwiedziliśmy je dwa razy :x). 
10. Muzeum Sztuki Nowoczesnej MoMA. Muszę przyznać, że chyba nie jestem koneserką nowoczesnej sztuki. Było kilka obrazów i rzeźb, które naprawdę mi się spodobały. Większość jednak w ogóle mnie nie zachwyciła, a wręcz przeciwnie. Czasem zadawałam sobie pytanie... Gdzie tu sztuka?
11. Muzeum Historii Naturalnej. To było dopiero niesamowite muzeum :). Rekonstrukcje szkieletów dinozaurów po prostu były genialne. Polecam się tam wybrać.
12. Water Taxi - czyli szybkie (1,5h) zwiedzanie wodną motorówką. Był też rejs nocnym statkiem i w ciągu dnia - 2,5h.
13. Kościół Św. Tomasza - niestety trafiliśmy na remont więc nie mogliśmy przyjrzeć się dobrze wnętrzu. Podobno jest piękne.
14. Wystawa: Body World Exhibition: po prostu niesamowita! Kiedyś wiem, że była w Polsce ale nie miałam możliwości pojechać i zobaczyć. Ludzkie ciało jest piękne i też przerażające. Widziałam mięśnie, spreparowane naczynia krwionośne, kości... Gorąco polecam!
15. Muzeum Madame Tussauds - niestety się zawiodłam. Nie było wielu postaci, które miały być, na które czekałam. Ogólnie miejsce warte odwiedzenia, może akurat się Wam poszczęści i zobaczycie wszystkich, których chcieliście :).
16. Coney Island: plaża, a przy nim wesołe miasteczko. Czego chcieć więcej? :D Jedynie moja mama wykąpała się w oceanie. W Wesołym miasteczku trochę poszaleliśmy. 
17. Kościół Gospel: byliśmy, widzieliśmy, słyszeliśmy. Świetne przeżycie. Naprawdę warto się wybrać!
18. Century 21: centrum handlowe ale w trochę innym wydaniu niż nasze, polskie galerie. Tam sukienka czy marynarka Kalvina Cleina są na porządku dziennym; koszule Toma Hilfigera mają wszyscy, a kupno torebki Nine West jest niewielkim wydatkiem. Koronkowe, śliczne, białe koszulki rzucane są na podłogę w przymierzalni... 
19. Wall Street i słynny Byczek. Warto się tam przejść, chociaż by tylko popatrzeć. Oczywiście trzeba też pomacać byczka by szczęście dopisywało ;).
20. TJ Maxx. Kolejny sklep, który odwiedziliśmy. Dużo fajnych rzeczy, a także przecenionych kosmetyków. Polecam się wybrać :) Znajduje się w okolicy Wall Street.
Mogłabym pisać i pisać o miejscach, w których byliśmy i które zwiedziliśmy. Mam nadzieję, że udało mi się napisać o najważniejszych. Jeśli o czymś zapomniałam - zaktualizuję post :D. Nowy York to niesamowite miasto. Praktycznie w ogóle nie śpi, na Time Squere zawsze są tłumy. 
Nie ma skrzyżowania, gdzie ktoś by nie zatrąbił, a na chodnikach i ulicy leżą pieniądze... Dosłownie! Każdego dnia znajdowałam minimum 50 centów (zwykle w nominale 1 cent, czasem trafiło się 10, raz czy dwa nawet 25 centów :D). Wieczorem na chodnikach często można spotkać żebrzących ludzi, a w podziemiach, gdzie jeździ metro, osoby pokazujące swój talent - śpiewanie, granie... Niektórzy są naprawdę niesamowici!
Na pewno jest to miasto wielkich możliwości. Cieszę się, że tam byłam. Mam nadzieję, że będę miała możliwość jeszcze (chociaż :D) raz odwiedzić NY. Nie ukrywam, że taka podróż na 8 dni jest kosztowna. Ale warto! 
~Przy okazji muszę Wam wspomnieć, że jeśli byście się wybierali i nastawiali na naprawdę intensywne zwiedzanie to polecam kupić New York Ski Pass. Dzięki niemu możemy odwiedzić wiele fantastycznych miejsc, jego kupno bardzo się opłaca. Po dwóch dniach odwiedziliśmy tyle miejsc, że gdybyśmy kupowali normalne bilety to wyniosłyby równowartość tego Ski Passa. Tak więc trzeciego dnia i w kolejne zwiedzaliśmy, można powiedzieć, za darmo ;). Również warto kupić bilet do metra na kilka dni. Dużo nim jeździliśmy, często się przesiadaliśmy.~
Myślę, że po takiej lekturze już macie dość :). Zapraszam teraz na oglądanie zdjęć. Prawie jako jedyna z rodziny robiłam zdjęcia tylko komórką. Mam nadzieję, że będą się podobać.
Time Squere.
Wieczorna pora, zobaczcie ile ludzi...
Nieszczęsne sandałki :D. Oczywiście nie obyło się bez siedzenia na czerwonych schodach.
W drodze na wodne zwiedzanie.
Muzeum Intrepid. Można zobaczyć jeśli ma się dużo czasu. My mieliśmy tylko niecałą godzinę.
Statua Wolności. 
Namiastka Body World Exhibition. 
Widok z Empire State wieczorem. 
Wybaczcie niewyraźne zdjęcia, wszyscy się pchali by cokolwiek zobaczyć. Był tłum ludzi.
Niesamowity sklep ze słodyczami na Coney Island :D.
Najgorsza mrożona kawa jaką w życiu piłam. Ze Starbucks'a. Jeśli już coś bierzecie to polecam Frappuccino Macchiato :).
Plaża na Coney Island. Widok koło południa. Około godziny 16 cała plaża była zapełniona.
Wesołe miasteczko!
Pyszna cytrynowa granita :)
Statua Wolności nocą. 
Central Park. Nie było słońca, ale temperatura była wysoka.
Cieszące się wielką popularnością miejsce dla zakochanych :).
Prawie jak żywy :D. Przydałby się tylko krem matujący ;). Madame Tussauds Muzeum.
Gospel! Polecam się wybrać. Świetne przeżycie.
Oczekiwanie na 'Chicago', musical na Broadway'u.
Pyszne placki, ze słodkim farszem z fasoli, podawane w restauracji w Chinatown. Mniam.
Metro z klimatyzacją! Gdyby tak polskie pociągi ją miały...
Niesamowite dinozaury w Muzeum Historii Naturalnej.
Widok z Brooklyn Bridge.
Top of the Rock i widok na Empire State Building :)
Przegląd znalezionych centów.
Najdroższa butelki whisky jaką w życiu widziałam... Prawie 15 tysięcy $.
Widoki z Water Taxi.
Chiński bufet. Jesz co chcesz czyli jedzenie na wagę ;).
Nowy York jest miastem wartym odwiedzenia. Osobiście żałuję, że nie mogłam tam spędzić więcej czasu. Mam nadzieję, że relacja chociaż trochę przybliżyła Wam to miejsce. Jeśli macie jakiekolwiek pytania to czekam, śmiało ;).
Następny post będzie o nowościach z NY. Zdradzę też, że szykuję małe rozdanie. 
Czekam na Wasze komentarze! Dajcie znać co myślicie o tym poście i czy wytrwaliście do końca w czytaniu :D.
Trzymajcie się.