piątek, 11 lipca 2014

Wygrane

Witajcie :).
Na dzisiaj przygotowałam post typowy dla chwalipięty. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie bo prawie cały dzień jestem dzisiaj w podróży. Wróciłam znad jeziora, a teraz wybieram się w góry do mojego chłopaka.Muszę Wam napisać, że w tym roku mam bardzo zwariowane wakacje. Dużo się dzieje!
Nie martwcie się, następny post chyba Was przytłoczy bo będzie o moim denku, które w końcu się uzbierało.
Jeśli macie ochotę zobaczyć co w ostatnim czasie przyniósł mi listonosz to zapraszam :).
*
Jako jedna z trzech osób wygrałam rozdanie u Treepsy .
Otrzymałam olej arganowy oraz peeling polinezyjski. Musicie wiedzieć, że oba produkty bardzo mnie ciekawią. O oleju czytałam bardzo dużo na Waszych blogach. Oczywiście nie użyję go na moje włosy, ale on ma tyle zastosowań, że na pewno znajdę jakieś odpowiednie :). Pierwszy raz mam również do czynienia z takim peelingiem. Spodziewajcie się recenzji!
*
Udało mi się także wygrać rozdanie u Narji
Dostałam pełno próbek, które na pewno się nie zmarnują :D, bransoletkę, naszyjnik oraz Make-up firmy Soraya. Jeszcze nie miałam okazji wypróbować tego podkładu ale już widzę, że kolorek jest "mój" :).
Naszyjnikiem bardzo zainteresowała się moja mama. Nie oddam go, ewentualnie będę pożyczać :D.Bransoletka posiada elementy antyalergiczne więc zaciekawiła mojego tatę, ale gdy zobaczył kolory to stwierdził, że jednak nie jest dla niego. Padłam.
*
Przyszedł czas na ostatnią niespodziankę, którą odebrałam wczoraj.
Czerwona filiżanka bardzo mnie rozpieszcza. Za bardzo!
Zostałam wyróżniona w Jej rozdaniu i otrzymałam takie oto cuda: peelingujący żel pod prysznic Yves Rocher, który składa się w 98% z naturalnych składników!; zabieg z Efektimy do stóp (peeling i maska), maseczkę oczyszczająco-wygładzającą Ava Labolatorium, błyszczyk (który już zadomowił się w mojej torbie ;)) Uma Cosmetics oraz cudownie pachnący wosk Yankee Candle "Waikiki Melon". Zapach jest niesamowity. I to nie tylko moja opinia!
Dotarliście do końca? Dobrze, już się przyznaję. Czekam jeszcze na jedną paczuszkę bo zostałam gadułą miesiąca na jednym z blogów, ale o tym napiszę innym razem :). 
Kiedy byłam nad jeziorem rodzice powiadamiali mnie o przychodzących paczuszkach. Nie wiem jak Wy, ale ja się cieszę jak małe dziecko z takich przesyłek. Zwykle większość kosmetyków jest dla mnie nowością. Czasem się okazuje, że nie miałam wcześniej pojęcia o istnieniu danych rzeczy. 
Chcę bardzo podziękować wyżej wymienionym Dziewczynom za te prezenty. Wszystko przypadło mi do gustu i już nie mogę się doczekać owocnych testów :).
Oczywiście jeśli chodzi o wygrane to nie zapominajcie, że ja również organizuję rozdanie! Nie tylko lubię dostawać :D.
Gdybyście mieli ochotę wziąć udział to zapraszam: KLIK
Przyznajcie się, kto miał okazję używać któregoś z wyżej wymienionych produktów?
Na razie, z czystym sumieniem, mogę polecić wosk :D. Pachnie obłędnie!
Macie jakieś propozycje do czego mogę wykorzystać olej arganowy? 
Czekam na Wasze komentarze!
Pozdrawiam :).

środa, 9 lipca 2014

Paznokcie - Stylizacja z lakierami Rimmel

Hej wszystkim!
Post miał pojawić się wczoraj… Niestety nie wyszło. A to wszystko dlatego, że po upalnym dniu, pod wieczór zerwała się wichura, padał grad i przez kilka godzin nie miałam prądu :D.
Już myślałam, że będę czytać przy świecach. Prąd w końcu włączyli ale było już dość późno.
Na dzisiaj przygotowałam post paznokciowy. Lakiery (dzisiaj o dwóch) te widzieliście nie tak dawno temu w moim poście zakupowym.
Zapraszam do czytania.
*
Rimmel, lakiery do paznokci
Od producenta:
Poznaj przebojową kolekcję lakierów 60 seconds by Rita Ora!
W kolekcji znajdziesz aż 9 cool odcieni, które specjalnie dla dziewczyn Rimmel wybrała Rita Ora. Unikalna, szybkoschnąca formuła wzmacnia paznokcie, a szeroki i płaski pędzelek Xpress Flat Brush ułatwia aplikację, idealnie kryjąc paznokcie już za pierwszym pociągnięciem. Nowa kolekcja lakierów 60 seconds by Rita Ora – tak bardzo hot, że aż cool!
Poręczne 8 mililitrowe szklane buteleczki zawierają w sobie bardzo fajne lakiery. Przyznam, że skusiłam się na produkty z serii „by Rita Ora” bo bardzo mi się spodobały na Waszych blogach.
Przejdźmy do właściwej recenzji... Pędzelki są dość szerokie, dlatego trzeba uważać by nie najechać na skórki, szczególnie przy malowaniu górnej części paznokcia. Dobrze rozprowadzają lakier.
Pierwsza warstwa w obu przypadkach nie wystarcza do dobrego krycia.
Ja posiadam: Let’s get nude i Pillow Talk. Pillow Talk zachwyca już po dwóch warstwach. W przypadku nudziaka nie jest tak kolorowo, ale nie narzekam. Dwie warstwy nie pokryją płytki całkowicie. Nie próbowałam nakładać więcej bo mnie już te dwie zadowoliły (mimo wszystko ;)).
Czy schną w 60 sekund?
Muszę przyznać, że tak :D. Pierwsza warstwa, ja nadkładam cienką, wysycha bardzo szybko. Chyba mogę powiedzieć, że w niecałą minutę. Drugą nakładam dopiero jak pierwsza wyschnie. W tym przypadku również nie mam się do czego doczepić.
Żaden z tej dwójki mi nie smużył ani nie bąbelkował.
Moim zdaniem są to bardzo fajne lakiery. Trwałość może nie jest powalająca – zmyłam manicure trzeciego dnia bo zaczęły się pojawiać odpryski, ale czas schnięcia jest wielkim plusem.
Kosztują około 12zł za 8 ml.
Często można dostać je na promocji.
Kto się jeszcze nie zgłosił do mojego rozdania? Serdecznie zapraszam: KLIK.
Macie te lakiery? Co o nich sądzicie?
Ja dzisiaj wracam do domu bo za dwa dni jadę do chłopaka więc lecę się pakować.
Ale ciężko mi wyjeżdżać znad jeziora :). Woda jest cudowna i niezastąpiona przy upałach.
Czekam na Wasze komentarze.
Trzymajcie się!