poniedziałek, 29 lutego 2016

195# Recenzja The Secret of Healing - Pasta Myjąca

Witajcie!
Od tygodnia choruję i kiepsko się czuję :(. Post miał się pojawić dawno temu ale nawet w ferie niespecjalnie wypoczęłam.
Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję drugiego produktu, który otrzymałam od Izabeli z bloga The Secret of Healing. Wszystkich ciekawskich i zainteresowanych naturalnymi i wegańskimi produktami kosmetycznymi zapraszam do czytania.
*
Olejowa Pasta Myjąca, The Secret of Healing
Skład: Wodorowęglan sodu, ekstrakt z wiązówki błotnej, olej arachidowy.
Moja cera jest mieszana ze skłonnością do przetłuszczania się w strefie T. Iza biorąc to pod uwagę umieściła w składzie lekki olej, natomiast ekstrakt z wiązówki błotnej wspomaga skórę trądzikową. 
Muszę przyznać, że tego produktu byłam najbardziej ciekawa. Pasta ma stałą konsystencję, bez problemu można ją nabrać na palce i następnie rozsmarować na buzi. Lepiej wziąć mniejszą ilość, ponieważ pasta może się rolować i spadać do umywalki.
Iza mnie uprzedziła, że będzie działać podobnie do peelingu, ale tak dobrego działania się nie spodziewałam. Pasta dobrze się rozprowadza, świetnie ściera i zostawia buzię gładką, lekko natłuszczoną. Po zastosowaniu pasty przecierałam twarz tonikiem. Efekt tłustości zanikał.
Niewielka ilość pozwala na wykonanie zabiegu na całej twarzy. Pastę stosowałam co 4 dni. Zauważyłam poprawę kolorytu skóry, była bardziej gładka i promienna. 
Pastę otrzymałam w plastikowym pudełeczku o gramaturze 100ml. Wystarczyła mi na około 3/4 tygodnie stosowania. W ofercie Izy dostępna jest wersja 40-50ml w cenie 8zł. Jeśli chciałybyście otrzymać pastę z dodatkowymi właściwościami, np. wybielającymi - cena wynosi 10zł. KLIK
Jestem ciekawa czy któraś z Was zapoznała się z ofertą Izy na jej blogu.
Kto miał do czynienia z jej kosmetykami? Zainteresowanych zapraszam na bloga The Secret of Healing, a także Facebooka: KLIK.
Trzymajcie się! 

środa, 10 lutego 2016

194# ChillBox Luty

Witajcie! 
Dzisiaj przybyła do mnie Walentynkowa edycja ChillBoxa. 
Zaciekawionych zapraszam na prezentację pudełeczka :)
*
Hasło lutego: First Love Yourself ChillBox Girl. I tego właśnie zamierzam się trzymać w niedzielę, a pudełko bardzo ułatwi mi to zadanie :)
Jak zawsze w boxie znalazłam książkę, tym razem jest to opowieść "Serce z kryształu" Leonora Fredericka. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu. Dodatkowo czytając ją w niedzielny wieczór będę popijać Różaną Lemoniadę Fentimas. Po jej wypiciu buteleczkę wykorzystam do zapalenia świeczki, przypominającej wyglądem korek :). Pomysłowe!
Jeśli chodzi o kosmetyki w tej edycji to jestem jak najbardziej zadowolona. Wiedziałam o cukrowym peelingu od Harmonique, który będę używać z wielką przyjemnością. Dziewczyny zdradziły także, że w boxie znajdzie się kosmetyk od LillaMai. Jest to nawilżający krem arganowy z olejkiem lawendowym. Na pewno doczeka się recenzji :). W niedzielę zafunduję sobie także zabieg z maseczką nawilżającą z minerałami z Morza Martwego od Apis. 
Napiszę tak, kolejny raz dziewczyny mnie nie zawiodły. ChillBox bardzo przypadł mi do gustu i wszystkie produkty wykorzystam :). Cena jednego pudełeczka to 89zł, w subskrypcji wychodzi kilka złotych taniej. 

A Wy? 
Skusiłyście się na lutowe pudełeczko? Co sądzicie o tej edycji? Który kosmetyk chciałybyście wypróbować? :)
Trzymajcie kciuki w piątek!

niedziela, 7 lutego 2016

193# Recenzja The Secret of Healing - Tonik octowy

Witajcie!
Nie powiem Wam, że jestem już po sesji bo czekam jeszcze na wyniki jednego egzaminu, ale mam nadzieję, że jednak będę miała 1,5 tygodnia wolnego od uczelni :).
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją bardzo ciekawego produktu, choć jego skład zawiera tylko dwie pozycje! Zaciekawieni? 
*
Tonik octowy, The Secret of Healing
Skład: woda, ocet jabłkowy
KLIK

Podczas Spotkania Blogerek w Łodzi, które odbyło się w listopadzie zeszłego roku, poznałam Izę, autorkę bloga The Secret of Healing, która interesuje się wieloma niesamowitymi rzeczami, jest weganką, a do tego wykonuje kosmetyki na zamówienie. Dzięki niej miałam możliwość przetestowania trzech pełnowymiarowych kosmetyków Pierwszej Linii Kosmetycznej The Secret of Healing - 100% naturalne & wegańskie produkty.
Dzisiaj opowiem Wam o toniku.
Produkt o pojemności 100ml znajduje się w fioletowej buteleczce z otwarciem na "klik". Na nim jest naklejka informująca nas o dacie produkcji. Iza zapewniła mnie, że mogę stosować go do codziennej pielęgnacji twarzy, a także do demakijażu. Sprawdziłam go w obu rolach. Bardziej przypadł mi do gustu jako kosmetyk do codziennej pielęgnacji przed nałożeniem kremu. Co do demakijażu - sprawdził się dobrze, nie podrażnił nawet oczu! Jednak w kwestii oczyszczania jestem wierna żelom i piankom do mycia ;). Choć mam jeszcze jeden produkt od Izy, który świetnie sprawdził się w roli myjącej, ale o nim później.
Tonik ma bardzo delikatny zapach, lekko żółty kolor. Wylewałam go na wacik i przecierałam nim twarz. Po jego zastosowaniu buzia była gładka w dotyku, odświeżona, nie lepiła się, nie szczypała. Krem wchłaniał się dobrze, nie rolował, a podkład wytrzymywał dłużej bez potrzeby użycia pudru, gdyż jak wiecie - posiadam cerę mieszaną, skłonną w strefie T do świecenia.
Ostatnimi czasy miałam bardzo stresujący okres dlatego walczę obecnie z wieloma niespodziankami na twarzy. Tonik pomaga mi je lekko wyciszyć choć wiem, że czeka mnie długotrwała batalia :).
Tonik jest bardzo wydajny, sama byłam zaskoczona, ponieważ 100ml wystarczyło mi na prawie dwumiesięczne codzienne stosowanie. Zakupić go można u Izy w cenie 6zł. Cennik oraz produkty dostępne w ofercie The Secret of Healing możecie sprawdzić tutaj: KLIK
Warto wspomnieć, że tonik jest w całości produktem naturalnym, a ocet jabłkowy Iza wyrabia własnoręcznie. Dlatego nie można zwlekać i po otwarciu od razu zabrać się za stosowanie tego małego cudeńka, a najlepiej trzymać go w lodówce :).
Znacie Izę i jej produkty? 
Sprawdziliście ofertę? Co Was najbardziej zainteresowało?
Jeśli jesteście ciekawi jakie jeszcze produkty Izy mogłam wypróbować to zaglądajcie na bloga w przyszłym tygodniu :).
Trzymajcie się!