środa, 27 sierpnia 2014

74# Recenzja Dermedic - Serum do twarzy + Wyjaśnienia

Hej wszystkim!
W chwili obecnej jestem na lotnisku w Paryżu :). Z Łodzi do Warszawy, z Warszawy samolot do Paryża, a w Paryżu przesiadka w samolot do... USA. A konkretniej do Nowego Yorku. Tak, przede mną cały tydzień zwiedzania tego niesamowitego miasta, a przy okazji pierwsza wycieczka do tego kraju. Jestem bardzo podekscytowana i mam też nadzieję, że wrócę, z rodzinką, cała i zdrowa. 
Grafik zwiedzania mamy bardzo napięty, tam jest pełno ciekawych miejsc! Miesiąc by nie wystarczył by wszystko zobaczyć :).
Jeśli kiedyś byliście - dajcie znać co najbardziej Wam się podobało i gdzie warto zajrzeć. 
*
Na dzisiaj przygotowałam recenzję przyjemnego kosmetyku, który swego czasu zrobił duże zamieszanie. Zapraszam do czytania i oglądania!
*
Dermedic, serum nawadniające
(wybaczcie, nie mam pojęcia czemu to zdjęcie wyszło takie krzywe :D)
Od producenta:

Zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci – Olej migdałowy z dużą zawartością kwasu oleinowego oraz linolowego ze szczególnie silną zdolnością zmiękczania naskórka i wzmacniania lipidowej bariery ochronnej skóry. Ujędrnia i chroni przed przedwczesnym starzeniem – witamina E wzmacnia działanie antywolnorodnikowe preparatu.

Wzmocniony, skoncentrowany system nawadniania skóry – Hialuronic acid – kwas hialuronowy w 15% dawce powoduje 57% wzrost nawilżenia skóry po 15 minutach od nałożenia preparatu i aż 43% nawilżenie nawet po 2. godzinach działania.
Natychmiast wygładza skórę – Velvesil 125 tworzy delikatny film na skórze, wygładzając drobne nierówności.
Do stosowania na noc i na dzień. Nie zatyka porów. Skoncentrowana ilość składników aktywnych. Delikatna konsystencja doskonała pod makijaż.
Zalecany do: pielęgnacji skóry suchej i bardzo suchej, w stanach mocnego przesuszenia, do kuracji codziennej lub zamiennie z kremem z serii Hydrain3 Hialuro jako wzmocnienie pielęgnacji podstawowej.
Nanieść na twarz, szyję i dekolt równomierną warstwę preparatu i pozostawić do wchłonięcia.

Skład: Aqua, Sodium Hyaluronate, Hydrogenerated Polydecene, Caprylic / Capric Triglyceride, Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Squalane, Cyclopentasiloxane (and) C30-40 Alkyl Ceteareth Dimethicone / Crosspolymer, PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate, Glyceryl Polymethacrylate (and) Glycoprotein (and) Yeast Extract (Faex Extract) (and) Aleuritic Acid, Tocopheryl Acetate, Polyacrylamide (and) C 13-14 Isoparaffin (and) Laureth-7, DMDH Hydantoin (and) Methylchloroisithiazolinone (and) Methylisothiazolinone, Parfum
Muszę przyznać, że na to serum skusiłam się po przeczytaniu kilku pozytywnych opinii na Waszych blogach. I nie żałuję. 
Kosmetyk dostajemy w papierowym opakowaniu, na którym znajdziemy wszystkie przydatne informacje. Samo serum znajduje się w szklanej buteleczce. Produkt pobieramy szklaną pipetą. Spotkałam się z wieloma komentarzami niezadowolenia z tego powodu. A ja uważam, że pipeta jest bardzo fajnym pomysłem. Dopiero pod koniec opakowania musiałam z buteleczki wylewać kosmetyk bo pipeta nie dawała rady. 
Serum ma wodnistą konsystencję. Bardzo dobrze rozprowadza się na skórze. Wystarczy kilka ruchów by się wchłonęło. Osobiście najwięcej używałam je na twarz i czasem na szyję. Produkt jest wydajny. Potrzebne jest jedynie kilka kropel by nałożyć na wybrane partie. 
Dlaczego nie żałuję, że je kupiłam?
Serum bardzo fajnie nawilża (nie natłuszcza!). Jest lekkie, szybko się wchłania. Bez problemu można nałożyć na nie krem. Osobiście używałam ten produkt i rano, i wieczorem. Mam cerę mieszaną i nie zauważyłam by skóra się bardziej przetłuszczała w strefie T.
Serum pomogło mi w walce z suchymi skórkami przy nosie. Dawało uczucie ulgi po wodnych kąpielach.
Bez promocji można kupić to serum za około 40zł za 30ml.
Mnie udało się je znaleźć za 33zł. Ale dostaniemy również za niecałe 30zł. Trzeba szukać okazji :).


Ja teraz będę się czaić na serum Boliq albo Bielendy :D Znacie? Używałyście?
Jestem ciekawa czy miałyście do czynienia z tym serum Dermedic. Lubicie tą firmę? Chętnie poczytam jakie macie doświadczenia lub propozycje :). 
Mam nadzieję, że będziecie cierpliwi i mnie nie porzucicie :D. Obiecuję, to już ostatni tak długi wyjazd!
Trzymajcie się i nie zapomnijcie o mnie. Postaram się do Was zaglądać jak tylko będę miała możliwość :).
P.S. pierwsze zakupy poczynione :D

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

73# Recenzja Bielenda - Masło i Peeling

Witajcie!
Chciałabym Wam oznajmić, że szybkimi krokami zbliża się mój ostatni, wakacyjny wyjazd. Tym razem za granicę. W środę zamieszę jeszcze jeden post i wtedy zdecyduję czy będę publikować cokolwiek na 'urlopie' czy nie :D. Również jestem przekonana, że nie dam rady ogarnąć wszystkich Waszych postów (każdego dnia), ale mam nadzieję, że nie będziecie wątpić jak napiszę, że obiecuję nadrobić zaległości po powrocie ;).
Ale póki jeszcze mam czas...
Na dzisiaj przygotowałam recenzję dwóch produktów. Zdania na ich temat są podzielone. Jedni nie popierają parafiny w ich składzie, innym zupełnie ona nie przeszkadza. I w tym przypadku znalazłam się w gronie tych drugich :).
Zapraszam na recenzję!
*

Bielenda, masło i peeling
Od producenta:
Aksamitnie kremowe masło do ciała o zapachu arbuza to idealny sposób na poprawę wyglądu i kondycji skóry. Masło ma właściwości wygładzające i nawilżające. Kompleksowo pielęgnuje ciało, aktywnie regeneruje naskórek, uelastycznia go, przywraca mu wyjątkową miękkość i gładkość. Intensywny zapach soczystego arbuza poprawia samopoczucie i nastraja pozytywnie. Podaruj swojej skórze owocową pielęgnację i uczyń swoje ciało pięknym, zmysłowym i bardzo apetycznym. 
Skład: Aqua/Water, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Cetearyl Alcohol, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Citrullus Vulgaris (Watermelon) Fruit Extract, Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Polyacrylate, Citric Acid, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Cl 14700.

Cukrowy peeling do ciała o zapachu arbuza to idealny sposób na poprawę wyglądu i kondycji skóry. Peeling ma wyjątkowe właściwości wygładzające, nawilżające i regenerujące. Skutecznie zmiękcza i odnawia naskórek, poprawia mikrokrążenie, ujędrnia i uelastycznia skórę. Intensywny zapach soczystego arbuza poprawia samopoczucie i nastraja pozytywnie. Podaruj swojej skórze owocową pielęgnację i uczyń swoje ciało pięknym, pachnącym, zmysłowym i bardzo apetycznym. 
Skład: Sucrose, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Silica, PEG-40 HydrogenatedCastor Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum (Fragnance), Cl 26100 (D&C Red No 17).
I masełko, i peeling miałam okazję używać nad morzem. Moja skóra po kąpielach (szczególnie w słonej wodzie) jest bardziej wymagająca niż na co dzień. Muszę przyznać, że oba produkty radziły sobie nieźle. Masełko dawało natychmiastowe nawilżenie i ukojenie po opalaniu. Do tego ten zapach! 
Zapewne wiele z Was miało okazję używać tych produktów. Uważam, że te kosmetyki pachną naprawdę słodkim arbuzem :).
Konsystencja masła nie była zbita ale też nie bardzo lejąca się. Niewielka ilość wystarczyła do posmarowania danej partii ciała. Kosmetyk szybko się wchłaniał i nie zostawiał tłustej ani klejącej się warstwy. Moja skóra (prócz twarzy) nie ma tendencji do zapychania więc parafina w składzie w ogóle mi nie przeszkadzała.
Peeling również mi się spodobał. Używałam go na suchą skórę. 100g niestety nie starczyło mi na długo, jedynie na kilka zabiegów. Peeling dobrze złuszczał martwy naskórek i nie podrażniał przy tym skóry. Zostawiał ją gładką i miłą w dotyku. Zwykle po zrobieniu peelingu (jakiegokolwiek) używam żelu pod prysznic więc na ciele nie zostaje żadna tłusta warstwa.

100g peelingu i 100ml masła to niedużo, patrząc jednak na cenę tych produktów: ja je kupiłam po 3,99zł za sztukę (na początku kosztowały 5,99zł), to cena w promocji jest jak najbardziej atrakcyjna w stosunku do pojemności i jakości.
Kto miał okazję wypróbować te produkty? Może przypadły Wam do gustu inne wersje zapachowe?
Omijacie parafinę w kosmetykach do ciała?
Czekam na Wasze komentarze :)
Więcej o moim wyjeździe napiszę w środę. Również planuję po nim opublikować post zdjęciowy. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu!
A teraz lecę załatwiać kilka spraw i dalej się pakować.
Trzymacie się ;)

sobota, 23 sierpnia 2014

72# Zakupy

Hej wszystkim!
Dzisiaj kolejny post z zakupowej serii. I na razie ostatni! Postanowione, muszę trochę przystopować. Przynajmniej z zakupami kosmetyków w Polsce ;).
Nazbierało się tego dużo, za dużo, ale co poradzić. Będę miała co zużywać. Już sobie wymyśliłam czym będę się dzielić z mamą by szybciej dawać sobie radę z zapasami :D.
Jeśli macie ochotę obejrzeć co stoi w moich szafkach i czeka na wypróbowanie to zapraszam dalej.
*
- Avon, peeling: zapach ma cudny, jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi w praktyce. Kosmetyki tej firmy są dla mnie nowością. Kupiłam je nad morzem, na stoisku konsultantki. Peeling kosztował 7 zł.
Avon, nawilżająca mgiełka: ten produkt bardzo mnie zainteresował. Planuję go zabrać na kolejny wyjazd więc mam nadzieję, że doczeka się recenzji. Peeling i tą mgiełkę kupił mi chłopak. Również kosztowała 7zł.
- Avon, balsam: kupiła mi go mama, spodobał nam się zapach. Zobaczymy czy będzie w ogóle nawilżał. Cena: 5 zł.
*
- Ziaja, krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc: musi troszkę poczekać na swoją kolej. Chcę zacząć go używać kiedy już nie będzie tak ciepło. Mam nadzieję, że troszkę mi pomoże z przebarwieniami... Zapłaciłam za niego 11,50zł. Produkty kupiłam na stoisku Ziaji.
- Ziaja, pasta oczyszczająca: czytałam dużo pozytywnych opinii na jej temat. Zobaczymy czy u mnie cokolwiek zdziała. Kosztowała 8,50zł
- Ziaja, peeeeełno próbek: Pani, bardzo miła swoją drogą, dała mi garść pełną próbek. Jestem bardzo zadowolona bo przydadzą mi się podczas wyjazdu.
*
- Garnier, odżywczy krem-balsam: kupiłam wszystkie kremy z tej serii Garniera. Wiem, że poszalałam. Dwa z nich nie są praktycznie przeznaczone do mojej cery ale nie wykluczone, że znajdą nowych właścicieli. Ten krem ma za zadanie odżywić i łagodzić. Koszt jednego kremu: 5zł w Biedronce!
- Garnier, łagodzący lekki krem: przeznaczony do cery normalnej i suchej, podobno równoważy i wygładza ;).
- Garnier, dynamizujący krem-żel: kremik bardzo mnie ciekawi. Ma budzić i rozświetlać - zdecydowanie coś dla mnie. Zobaczymy czy się sprawdzi.
Garnier, matujący i odświeżający krem-sorbet: ten produkt będę używać osobiście, jestem tego pewna. Jestem ciekawa czy moja skóra go polubi.
*
- Perfecta, masło do ciała: jak wiecie, posiadam już Jagodową Muffinkę. Tata sprezentował mi Pina Coladę. Jestem bardzo ciekawa zapachu i tego, jak się sprawdzi. Masełko kosztowało niecałe 12zł :).
- Garnier, płyn micelarny: może nie uwierzycie, ale dorwałam go w mojej Biedronce :D. Stał sobie samotny i czekał na nowego właściciela. Przygarnęłam. Co miałam zrobić... Zapłaciłam niecałe 11,89zł. Okazja, prawda? To już mój drugi egzemplarz. Ciągle czekają na swoją kolej.
*
- Soraya, krem przeciwzmarszczkowy regenerujący: wpadłam ostatnio do Rossmanna. Gdy zobaczyłam cenę tego kremu to padłam i aż nie mogłam uwierzyć. Spytałam nawet obsługę, czy cena jest prawidłowa. Tak. Kosztował dokładnie: 6,29zł. Mam pełno kremów, wiem. Ale czy mogłam go tam zostawić? :D
- Soraya, regenerujący olejek do twarzy: jego skład niesamowicie mi się podoba. Był akurat na promocji, zapłaciłam: 10,79zł.
*
Oeparol, płyny micelarne: nie wiem czy pamiętacie ale już kiedyś kupowałam podobny zestaw. Znów kupiłam. Wszystko przez promocje! Dwa w cenie jednego... i jak tu nie zwariować :(. Kosztował 17,19zł.
- Bioderma, żel do mycia twarzy: to mój pierwszy produkt tej firmy. Skusiłam się na 100ml opakowanie bo mam zamiar zabrać go na wyjazd. Nie kosztował mnie 9,90zł a 7,63zł. Jeśli mi się spodoba - kupię większe opakowanie.
*
- Sally Hansen, lakier do paznokci: mój pierwszy lakier z tej firmy. Dorwałam go na wielkiej promocji w Naturze. Jestem ciekawa czy przypadnie mi do gustu. Cena: 8,99zł.
- Essence, zestaw do robienia stempli: płytka i stempel. Do tej pory miałam tylko jedną płytkę, teraz mam dwie i stempel. Muszę w końcu wypróbować tą metodę zdobienia. Zestaw był przeceniony, zapłaciłam: 9,99zł.
- Kobo, pigmenty: z tej firmy nie miałam ani cieni ani innych kosmetyków. Zobaczyłam te pigmenty i wiedziałam, że muszę je mieć. Za każdy zapłaciłam 3,99zł na promocji.
*
- Isana, żel pod prysznic: skusiłam się na ten żel bo był w promocji i do tego w ofercie limitowanej. Zapłaciłam niecałe 2,50zł. Więc musicie przyznać, że oferta świetna :).
- Rimmel, lakier do paznokci: mój trzeci egzemplarz z tej serii. Oczywiście cena obniżona więc trafił w moje łapki. Był ze mną przez długi czas nad morzem. Kosztował niecałe 8zł.
- Isana, zmywacz do paznokci: bardzo lubię zmywacze z tej firmy. Bez różnicy dla mnie czy jest zielony czy różowy. Był chyba na promocji więc go kupiłam. Niestety nie pamiętam już ile za niego zapłaciłam.
Znacie te kosmetyki? Przypadło Wam coś do gustu?
Jestem ciekawa czy Wy również macie szafki pełne kosmetyków :)
Czekam na Wasze komentarze!

czwartek, 21 sierpnia 2014

71# Przepis - Danie z kurczakiem

Witajcie!
Post opóźnił się o jeden dzień, miał być gotowy na wczoraj. Niestety jestem bardzo zabiegana, bo mój najbliższy wyjazd zbliża się bardzo szybko, a ja mam pełno rzeczy do zrobienia i do załatwienia. 
Dzisiaj nie będzie kosmetycznie. Stwierdziłam, że jak pokażę Wam kolejny post zakupowy to oszalejecie. Będzie już niedługo - nie martwcie się. I muszę przyznać, że jest strasznie długi. 
Jeśli zgłodnieliście to zapraszam do czytania i oglądania. Może przyda Wam się mój dzisiejszy przepis :)
*
Grillowana pierś z kurczaka+warzywa+sos czosnkowy
Składniki:
- pierś z kurczaka
- przyprawa do kurczaka/lub dowolna, co lubicie
- papryka
- kapusta pekińska
- pomidor
- sól
- pieprz
- śmietana (użyłam 12%)
- majonez (użyłam light ;))
- ząbki czosnku
Pierś doprawiamy i grillujemy (ja to robię na specjalnej patelni, można też w piekarniku). W tym czasie zabieramy się na mycie i krojenie warzyw. Jeśli macie ochotę na jeszcze inne to śmiało, dodajcie!
Ja skusiłam się na kapustę pekińską, paprykę i pomidor. 
Następnie zabieramy się za sos czosnkowy. 
W zależności od tego, ile chcemy go zrobić mieszamy majonez ze śmietaną w stosunku mniej więcej 1:2. Jedna łyżka majonezu na dwie śmietany.
Ząbki czosnku obieramy i bardzo drobno kroimy. Chyba, że macie sposób na wyciskanie go - pełna dowolność.
Ząbki dodajemy do majonezu i śmietany. Sól i pieprz wedle uznania. Jeśli macie ochotę na jakąś inną potrawę to eksperymentujcie ;).

Osobiście sos łączyłam i z warzywami, i z kurczakiem. Przygotowałam dwie porcje. Mojej mamie danie smakowało tak samo jak mnie :D. 

Oczywiście do tego wszystkiego można dodać ziemniaki - gotowane, pieczone lub smażone. Co kto lubi. Ja chciałam przygotować danie troszkę mniej kaloryczne - już sam sos daje nam dużo energii. 
Na koniec, skoro jesteśmy dzisiaj w temacie kulinarnym, mam dla Was zdjęcie. Wczoraj byłam na spacerze z psem i trafiłam na świetne miejsce z wieloma podgrzybkami :D. Grzyby uwielbiam zbierać, ale ich nie jem. 
Co myślicie o tym daniu? Przepadacie za sosem czosnkowym?
Bardzo chętnie poznam przepisy na jakieś dobre sałatki :). Czekam na Wasze propozycje.
Trzymacie się!

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

70# Wyniki rozdania + Zakupy!

Jestem! Prawie na dobre bo czeka mnie jeszcze jeden wyjazd, ale to za 1,5 tygodnia :)
Dzisiaj post dwuczęściowy. Jeśli jesteście ciekawi wyników i nie tylko to zachęcam do czytania!
Już mnie oczy bolą od liczb i Waszych nicków :D. Masakra.
Muszę Wam napisać, że naliczyłam 357 losów. I jeśli się nie pomyliłam to do rozdania zgłosiło się 225 osób!
Jestem pod wielkim wrażeniem popularności tego konkursu. Oczywiście nie był to ostatni na moim blogu.
Ale nie przedłużając...
Główna nagroda trafia do:
InfallibleLifestyle!
Gratuluję!

Postanowiłam również wylosować niespodziankę dla jednego z moich Top Komentatorów.
Czerwona Filiżanko! Moje gratulacje :)
Dziewczyny, przeczytajcie jeszcze raz Regulamin i odezwijcie się do mnie - na mojego maila :).
Jeszcze raz: Bardzo Wam gratuluję i czekam na wiadomości.
A teraz pora na dalszy ciąg postu.
Odnośnie zakupów... obawiam się, że niestety będę musiała przygotować jeszcze dwa kolejne posty zakupowe. I wszystkim tutaj obiecuję, że nie kupię nic do... hmm, do... października. Nie. Niestety nie mogę obiecać bo czeka mnie wyjazd jeszcze za granicę a tam na pewno poczynię jakieś zakupy :D.
Jestem straszna. Ciekawie kiedy to wszystko zużyję...
Kolejna porcja nowości, zapraszam!
- Eveline, arganowy olejek: dorwałam na promocji w Super Pharm. Mój Bio-Oil powoli się kończy więc skusiłam się na coś innego. Kosztował mnie około 13zł.
- Soraya, serum do biustu: kupione w Super Pharm za 9,99zł. Jeszcze go nie używałam bo wykańczam krem Palmer's.
- Skrzyp, kapsułki by wzmocnić włosy: były w promocji w Super Pharm za 5 zł :D.
*
- Pease, dwa lakiery: kosztowały niecałe 12 zł (oba). Dzięki nim mogłam dostać...
- Pease, olej jojoba: za 5 zł! Aż grzech byłoby się nie skusić.
- Pease, podkład: dostałam za darmo za zakupy :)
*
- Nivea, olejek do ciała: kupiony w Ustroniuna przecenie. Później spotkałam go w jeszcze niższej cenie, ale drugiego nie kupiłam :D. Kosztował niecałe 9zł. 
*
- Tarka i pilnik: zakupione w Biedronce, za (chyba) 5,99zł.W moim przyszłym denku znajdzie się moja poprzednia tarka, która mi się połamała, poza tym już był czas by ją wymienić :). Pilnik nie jest jakoś specjalnie dobry. Raczej mizia, a nie piłuje.
Kolejna porcja moich zakupów za nami. Przeżyliście? Mam nadzieję, że tak bo robi się coraz bardziej kolorowo :D.Moje wyjazdowe zakupy i nie tylko są naprawdę spore...Muszę pójść na jakiś odwyk. Albo do pracy! Hm, chyba najlepiej pójść i na odwyk i do pracy :)
Was również tak porywa szał promocji? Mnie strasznie, jak zresztą widać.
Napiszcie czy znacie któryś z tych kosmetyków :).
Oczywiście odkładam część nowości (zwykle podwójnych :D) na następne rozdanie. Zbliża się wielkimi krokami, ale jeszcze nie wiem kiedy dokładnie je ogłoszę. Muszę wymyślić jakąś specjalną okazję.
Czekam na Wasze komentarze!
Trzymacie się.


piątek, 15 sierpnia 2014

69# Zakupy

Hej wszystkim :).
Rozdanie zakończone! Wyniki postaram się opublikować najpóźniej we wtorek/środę.
Nie wróciłam jeszcze do domu ale nie mogę już wytrzymać. Muszę się z Wami podzielić moimi nowościami. Jest tego strasznie dużo dlatego będą dwie części. A trzecia jest już w trakcie przygotowań... Masakra. Muszę pójść na jakiś odwyk! 
Nowości przybyły głównie przez moje podróże do chłopaka w lipcu. Często bywałam w galerii, w Katowicach. A tam jest Hebe, Super Pharm, stoisko Pease, Natura... Pomocy! 
Ale przejdźmy do właściwego tematu. Jeśli macie ochotę pooglądać co nowego u mnie zagościło to zapraszam :).
*
- Soraya, serum antycelulitowe: jestem w trakcie używania :D. Spodziewam się cudów! Znalazłam w Super Pharm na promocji w cenie 9,99zł.
- Soraya, serum przeciw rozstępom: ostatnio zauważyłam brzydkie na udach. Bardzo nie chcę by pojawiły się nowe. Zapłaciłam 10,99zł.
*
- Farmona, krem do rąk: malutki kremik, który skusił mnie na promocji w Hebe :). Nie pamiętam dokładnie ceny ale kosztował niecałe 3zł.
- Flos-lek, żel pod oczy: dużo czytałam o tej firmie. Mam nadzieję, że ten produkt się u mnie sprawdzi. Cena: niecałe 5zł na promocji.
- Lakier do paznokci, niestety nie pamiętam jakiej firmy. Był przy kasie w Hebe. Kosztował 2,09zł.
*
- Essence, kredki: pewnie wiecie, że była promocja w Naturze 1+1gratis. Skusiłam się na dwie takie same, niebieskie kredki. Może któraś wpadnie w Wasze łapki. Ta dwójka kosztowała mnie około 5zł. 
*
- Fa, antyperspirant: miałam już inną wersję zapachową, która mi się spodobała. Był w promocji, potrzebowałam, kupiłam :D. Zapłaciłam około 5,50zł.
- Perfecta, masło do ciała: bardzo długo się na nie czaiłam, aż w końcu znalazłam je na promocji w Hebe i kupiłam za 9,99zł. 
*
- Mades Cosmetics, mgiełka o zapachu mango: stała przy kasie w Hebe. Bardzo spodobał mi się zapach, kosztowała 6zł.
- C Thru: duet, żel plus mini dezodorant: zestaw za 5,99zł w Hebe. Wzięłam, a co tam. Zawsze się przyda. Dezodorant zabrałam nad morze. I wiecie co? Po zdjęciu nakrętki patrzę: brak atomizera. Ten plastikowej części, którą się naciska :/. Będę musiała w domu pokombinować i coś wymyślić. 
Znacie te kosmetyki? 
Wy również ostatnio tak szalejecie? 
Ja już chyba zwariowałam :D. Proszę, napiszcie, że nie jestem sama...
Trzymajcie się. Wracam na Wasze blogi już w poniedziałek :). 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

68# 500! plus kilka zdjęć

Witajcie!
Nawet nie wiecie jak się stęskniłam :D. Czeka mnie jeszcze tydzień pobytu nad morzem, ale dzisiaj jest wyjątkowy dzień - dlatego piszę.
Otworzyłam blogera i patrzę:
500! Obserwatorów.
Wow, dla mnie to świetna liczba :).
Dziękuję, że jesteście. I zostańcie bo moja głowa aż pęka od pomysłów na recenzje i nie tylko!
*
Jeśli macie ochotę to zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć. Oczywiście były robione komórką :).
To jest akurat z dzisiaj. Poranny spacer z psiakiem.
Pogoda dopisuje! W tym roku jest wyjątkowa.
Piasek Lovely (granat) jest niezniszczalny :D.
 Mini pizze u znajomych.
Uwielbiam oglądać budowle z piasku.
Nie zapomnijcie o rozdaniu! KLIK
Dzisiaj kąpieli w morzu raczej nie będzie ale mecz siatkówki jak najbardziej :).
Trzymajcie się!