sobota, 31 maja 2014

41# Przepis - Mini pizze

Hej wszystkim :).
Dzisiaj post dodaję bardzo późno. Niestety zepsuł mi się jeden z kabelków od Internetu i nie miałam do niego dostępu inaczej niż na komórce. 
Na szczęście teraz mój chłopak udostępnił mi go ze swojej komórki i dzięki temu mogę dzisiaj Wam podać pewien przepis. 
Danie jest bardzo proste i szybkie w przygotowaniu. 
Zapraszam :).
*
Mini pizze na cieście francuskim
Składniki:
- jedno opakowanie ciasta francuskiego
- paczka salami
- kukurydza 
- groszek 
- pomidory 
- ser mozarella do posypania
- ser żółty w plastrach/w kostce
- przyprawy dla smaku: oregano/bazylia
- jajko
Na samym początku rozwijamy ciasto i kroimy na 4 większe prostokąty, które przekrawamy na pół. W ten sposób otrzymujemy 8 niewielkich kawałków ciasta.
Na te kawałki, na samym środku nakładamy najpierw trochę mozarelli. Następnie kładziemy kukurydzę, pomidory i znów posypujemy mozarellą. Trzeba zadbać o to by brzegi kawałków nie były pokryte dodatkami. Następnie dokładamy groszek.
Salami kroimy na małe kawałki - kwadraty, trójkąty - jak kto lubi :).
Ser, jeśli jest w kostce, ścieramy na tarce, jeśli w plastrach to kroimy na drobne kawałeczki.
Warzywa pokrywamy salami, a następnie serem.
Posypujemy bazylią lub oregano, albo jednym i drugim.
Jajko roztrzepujemy w miseczce. 
Rogi mini pizz zawijamy by dodatki nie wyleciały podczas pieczenia.
Łyżeczką zalewamy lekko górę dodatków, które położyliśmy na cieście. Jeśli wypłynie na papier to nic się nie stało. Po upieczeniu nie będzie to przeszkadzać.


Tak przygotowane danie wstawiamy do uprzednio rozgrzanego na 200 stopni C piekarnika. Pieczemy około 15 minut (ważne by ciasto się zarumieniło, a ser rozpuścił).


Tak prezentują się mini pizze po upieczeniu :). Nieskromnie się pochwalę, że wszystkim smakowały.
Dzisiaj zrobiłam również tortille, ale przepis podam innym razem.

Uwaga! Do mojego rozdania zgłaszać się jeszcze można przez 6 dni :). Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału. KLIK

I jak podobają się Wam moje mini pizze? Przyznam, że najlepiej smakowały z ketchupem, chociaż same również były pyszne :).
Jestem ciekawa jakie Wy pizze lubicie. Ja w pizzeriach od dłuższego czasu zamawiam Mafioso, a potem cierpię i szukam wody :D.
Czekam na Wasze komentarze.
Miłego weekendu!

czwartek, 29 maja 2014

40# Zakupy

Witajcie!
Nie wiem jak u Was, ale u mnie pogoda przez ostatnie dwa dni nie zachwyca. Przez to dzisiejsze zdjęcia będą dosyć ciemne - ze względu na brak słońca.
Dzisiaj odwiedziłam Biedronkę (wczoraj również :x) i w związku z tym nazbierało mi się kilka nowości kosmetycznych. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się co wpadło w moje łapki to zapraszam do dalszej części posta.
*

- Palmer's, krem do biustu z witaminą E, kolagenem i elastyną: ma za zadanie ujędrnić i napiąć skórę wokół biustu. Dość długo czaiłam się na promocję tego kremu aż w końcu mi się udało :D. Bez przeceny jego cena wynosiła około 35 zł. Ja upolowałam go za niecałe 25 zł, w Hebe. Spodziewajcie się recenzji :).

- Eveline Cosmetics, krem do depilacji wzmacniający naczynka 8w1: wpadł w moje łapki podczas wizyty w Biedronce około 2/3 tygodni temu. Ostatnio zauważyłam, że pojawiły mi się malutkie pajączki na nogach. Takich kremów raczej nie używam, ale ostatnio mam mało czasu na zabawę z elektrycznym depilatorem więc trafił do mojego koszyka. Zapłaciłam za niego 7 zł :).



- BeBeauty, balsam do stóp i paznokci: ma skutecznie nawilżać, zmiękczać i wygładzać. Ostatnio moje stopy są dość suche. Ten balsam oczywiście spotkałam w Biedronce, kosztował 2,99 zł.

- Bielenda, wazelina kosmetyczna: kupiłam tydzień temu w Tesco. Właściwie to nie jest ona mi w ogóle potrzebna, ale co tam :D. Koszt: niecałe 3 zł.

- BeBeauty, płyn micelarny: tego produktu chyba nie muszę nikomu przedstawiać :). To już chyba moje czwarte opakowanie. Nie podrażnia mojej skóry ani oczu, fajnie odświeża. Stały kosmetyk w mojej codziennej pielęgnacji :). Koszt: niecałe 5 zł.


- Nivea, masełka do ust: karmel i malina. Mam wersję podstawową i jestem z niej zadowolona. Te masełka znalazłam dzisiaj w Biedronce. Kosztowały niecałe 6 zł za sztukę. Grzechem byłoby ich nie wypróbować za taką cenę bo w Rossmannie widziałam je za około 11 zł.


- Purederm, maski: rozświetlająca i przeciwstarzeniowa; Rozświetlająca dla mnie, druga dla mamy :). Zobaczymy jak się sprawdzą. Kupiłam je wczoraj w Biedronce za: niecałe 3 zł każda.

- L'biotica, aktywne serum do rzęs na dzień: długo nie mogłam się zdecydować czy skusić się na to serum. Widziałam, że jest jeszcze dostępna wersja na noc, ale mam odżywkę z Eveline, którą stosuję na noc więc nie kupiłam. Jestem ciekawa czy cokolwiek zrobi :D. Kosztowała około 7 zł.
Przypominam o moim rozdaniu :). Jeszcze tylko kilka dni do zakończenia! KLIK
Jestem ciekawa co sądzicie o moich zakupach. Jutro znów jadę do Biedronki (nie z własnej woli! :D) i boję się, że kupię kolejne masełka, które może znajdzie ktoś w wygranej w moim rozdaniu :).
Macie lub miałyście któryś z tych kosmetyków?
Może ktokolwiek wypróbowywał te maski?
Czekam na Wasze komentarze :).


poniedziałek, 26 maja 2014

39# Recenzja Ingrid Cosmetics - Cienie

Hej wszystkim!
Jak tam u Was? Upały nie zamęczają?
Oczywiście chciałabym dzisiaj życzyć Wszystkiego Najlepszego wszystkim Mamom :). 
Ja swojej złożyłam życzenia dzisiaj o 7 rano, ponieważ będę się z nią ponownie widziała dopiero wieczorem.

W tym poście poznacie moją opinię na temat sypkich cieni 4 You Ingrid Cosmetics, które dostałam w ramach współpracy z firmą Verona Products Professional:


Zapraszam do czytania... i oglądania ;).
*
Ingrid Cosmetics, Sypkie cienie 4 You, nr 2

Od producenta:

Dzięki pudrowej i lekko perłowej formule, uzyskasz atlasową, barwną powłokę. Dodatkowym atutem kosmetyku jest zaopatrzenie go w cztery, gąbkowe aplikatury, które ułatwiają wykonanie makijażu i doskonale pokrywają cieniem powierzchnię powiek.


Numer katalogowy: ICI-4Y
Pojemność: 8g

Waga: 65g

Dostępne kolory:
SET 1: 001, 002, 003, 004, 005, 006
SET 2: 007, 008, 009, 010, 011, 012
Moją recenzję chcę zacząć od opowiedzenia o opakowaniu. 
Kosmetyk otrzymujemy w całkiem sporym, plastikowym pudełeczku, które na zakrętce ma lusterko. 
Przyznam, że pomysł producenta jest genialny. Cień zabrałam ze sobą w podróż i przy ewentualnych poprawkach nie musiałam szukać łazienki, a małe i poręczne lustereczko wystarczyło by upewnić się, że makijaż wygląda jak należy. Jedyny minus opakowania to to, że szybko ścierają się napisy.

Po odkręceniu zakrętki widzimy cztery aplikatory, każdy cień ma własny. 
Aplikatory są solidne i bardzo wygodne. 
W takim opakowaniu mamy dostępne cztery kolory cieni. Przyznam, że wybór w ofercie firmy jest duży i bardzo ciężko było mi zdecydować się, które chciałabym wypróbować.
W efekcie postawiłam na delikatny, jasny cień, złoto, ciemny brąz oraz brudny, ciemniejszy róż :).
Jestem bardzo zadowolona z tych cieni.
Cienie na ręku zaprezentowałam bez żadnej bazy, nałożone są na sucho, za pomocą aplikatorów. Oddany jest ich autentyczny wygląd, bez żadnego przekłamania..
Nakładanie ich na powiekę jest bardzo przyjemne i bezproblemowe. Pigmentacja, jak widzicie, jest świetna. Cienie utrzymują się (żebym nie skłamała! :D) na powiekach przez cały dzień! Bez żadnej bazy.
Oczywiście wskazane są małe poprawki w ciągu dnia, ale nie obawiajcie się, że po kilku godzinach nie będzie po nich śladu. Nie ma takiej opcji.
Cienie nie rolują się ani nie zbierają w załamaniu powieki. Przy wyjmowaniu aplikatora obijam go o ścianki by nie wydobyć zbyt dużej ilości produktu. Polecam ten sposób bo w przeciwnym wypadku nadmiar cieni może osypać się na rzęsy i policzki.
Za 8 gram cieni płacimy 14,99 zł.
Według mnie starczą mi na bardzo długo. 
Jestem nimi po prostu zachwycona. Świetnie nadają się na podróż, kiedy nie chcecie zabierać całej kosmetyczki cieni, a zależy Wam na długotrwałym i dobrym makijażu. Są również idealne do codziennego makijażu.
Dzięki dostępności czterech kolorów można trochę poeksperymentować. 
Cienie możecie znaleźć TUTAJ.
Uważam, że są warte wypróbowania ze względu na ich kolor, trwałość, a także ciekawe, nietypowe opakowanie. 

Fakt, że dostałam ten produkt w ramach współpracy nie wpłynął na moją ocenę. 
Dziękuję firmie Verona Products Professional za możliwość wypróbowania tego kosmetyku.
Nie zapominajcie o moim rozdaniu :). Do zakończenia zostało niewiele ponad 10 dni!
Zgłosiło się tyle osób, że przewiduję dodatkowe nagrody ;). KLIK
Jestem bardzo ciekawa co sądzicie o tych cieniach po mojej recenzji.
Podoba się Wam takie opakowanie z czterema aplikatorami czy wolicie standardowe?
Jak zapatrujecie się na kolory, które wybrałam?

I moje ostatnie pytanie:
Czy nikt w województwie łódzkim nie organizuje spotkania blogerek? Widzę spotkania wszędzie tylko nie w Łodzi i okolicach! :). Będę wdzięczna za informacje!
Teraz lecę, bo muszę dokończyć prezentację na biochemię i zabrać się do nauki na kolokwium :).
Trzymajcie się!

sobota, 24 maja 2014

38# Denko plus Liebster Award

Witajcie! ;)
Dzisiaj mam całkiem dobry humor mimo, że upał mnie trochę męczy. Z zazdrością patrzyłam jak mój psiak na spacerze kąpie się w stawie, a ja musiałam stać na brzegu i rzucać mu kamienie by sobie trochę popływał (od kilku lat, nieważne czy nad jeziorem, morzem czy stawem, szczeka na tego, kto poszedł z nim nad wodę by mu rzucać kamienie, aby mógł za nimi pływać. Co z tego, że one toną? ;D Oczywiście trzeba tu dodać, że mój psiak jest blondynem (Golden Retriever) więc można mu to wybaczyć ;).

W tym poście chcę Wam zaprezentować moje denko, które zbierało się w pudełeczku od dłuższego czasu. Będzie sporo kosmetyków, ale nie będę się bardzo rozpisywała :). Mam nadzieję, że to przeżyjecie.
Na końcu możecie także zobaczyć odpowiedzi na pytania, które dostałam w ramach Liebster Blog Award. W końcu się zmobilizowałam by to zamieścić.
*

Mam nadzieję, że zdjęcie Was nie zniechęca :D. Jeśli chcecie poznać moją opinię na temat tych kosmetyków to zapraszam do oglądania i czytania. 

Mariza, antybakteryjny żel do mycia twarzy z olejkiem drzewa herbacianego - to jest trzecie opakowanie tego żelu, które wykończyłam. Bardzo fajnie oczyszcza z makijażu i z zanieczyszczeń. Nie podrażnia, pozostawia skórę lekko ściągniętą. Nie ma w składzie alkoholu i jak wszystkie kosmetyki Marizy nie był testowany na zwierzętach :). Wystarczył mi na około dwa miesiące codziennego stosowania. Bardzo go lubię i kupię ponownie. Cena: 15,60 zł.

Mariza, energetyzujący żel pod prysznic, Grejpfrut - mój ulubiony żel z tej firmy. Pachnie orzeźwiająco i naprawdę energetyzująco. Po prysznicu zapach unosi się w całej łazience. Niestety minusem jest wydajność. Starcza na około 2 tygodnie, ale stosuje go cała rodzina - tak świetnie pachnie. Polecam wypróbować. Koszt 250 ml: 10,90 zł.

Mariza, peeling solny Mango&Liczi - świetny, mocny zdzierak. Pozostawia skórę zaczerwienioną i gładką z lekką tłustą warstwą, której można się pozbyć przy użyciu żelu pod prysznic. Nie wysusza ani nie podrażnia. Ja używam go na suchą skórę więc efekt jest mocniejszy, a skóra bardziej czerwona. Do tej pory nie spotkałam się z lepszym zdzierakiem. Niestety cena jest dość wysoka, a przy użyciu raz na tydzień, na całe ciało starcza na około 1,5 miesiąca; 19,20 zł za 200 ml. 

Radical Farmona, szampon wzmacniający do włosów osłabionych i wypadających - pachnie bardzo ziołowo, niektórym może nie przypaść do gustu. Całkiem dobrze się pieni i oczyszcza włosy i skórę głowy. Nie podrażnił mnie ani nie spowodował łupieżu. Trochę plącze włosy, dlatego po umyciu dobrze zastosować jakąś odżywkę. Nie mam dużego problemu z wypadającymi włosami ani osłabionymi. Według mnie wypadanie trochę się zmniejszyło. Myślę, że warto wypróbować ten szampon. Koszt: około 10 zł za 300 ml.

Oriflame, żel pod prysznic Oriental Sunrise - Discover Taj Mahal - żel rzeczywiście pachnie bardzo orientalnie. Jednym się spodoba, innym mniej. Mnie osobiście nie zachwycił. Fajnie się pieni, trochę gorzej z wydajnością. Więcej się nie skuszę :). Cena: 12,90 zł za 250 ml.

Schwarzkopf, Schauma 7 ziół - szampon przeznaczony do włosów normalnych, szybko przetłuszczających się. Świeżości moich włosów nie przedłużył, zapach ziołowo-chemiczny, dobrze się pieni. Żadna specjalność. Zdecydowanie bardziej wolę wersję błękitną :D. Kosztuje około 9 zł za 400 ml.


Purederm Botanical Choice, oczyszczające plastry na nos - sprawdzą się dobrze przy bardzo widocznych, wręcz wystających wągrach. Proste w użyciu i prawie bezbolesne ;). Według mnie warto wypróbować jeśli ktoś męczy się z widocznymi wągrami i zaskórnikami. Koszt 6 plastrów: ok. 12 zł. 

Wibo, błyszczyk Lip Sensation efekt XXL - najfajniejszy błyszczyk jaki kiedykolwiek miałam. Nie wysuszał ust, schodził równomiernie, łatwo się aplikował. Już kupiłam następny ale w innej wersji kolorystycznej. Polecam wypróbować. Cena: około 7 zł za 5 ml.

Marion, maseczka oczyszczająca Peel Off, ekstrakt z ananasa i kiwi - starczyła mi na 4, bardzo przyjemne aplikacje. Skóra po użyciu jest odświeżona, oczyszczona, a po 4 użyciach przebarwienia lekko rozjaśnione. Ściąganie jej to super sprawa! :D. Kosztuje: niecałe 3 zł za 18 ml.

Soraya, łagodzący balsam po depilacji - recenzję znajdziecie TUTAJ. Raczej nie skuszę się ponownie bo chcę wypróbować coś innego. Fajnie nawilża i łagodzi podrażnienia. Można wypróbować. Kosztuje około 10 zł za 150 ml.


Scholl, złuszczający peeling do stóp - świetnie usuwa zrogowaciały naskórek, wygładza stopy - po zabiegu są miękkie i nie są wysuszone. Jest bardzo wydajny i nie potrzeba dużej ilości by przywrócić stopy do bardzo dobrego stanu :). Koszt: około 25 zł za 75 ml.

Efektima, Renesans Duo, plamy pigmentacyjne&redukcja zmarszczek - mimo, że kosmetyk jest przeznaczony dla osób 55+ zdecydowałam się na jego zakup. Bardzo dobry skład i obietnice producenta mnie do tego przekonały. Najpierw nakładamy żel, a później krem. Moje przebarwienia na brodzie znacznie się zredukowały. Co do zmarszczek to nie mogę się wypowiedzieć. Podoba mi się nakładanie dwóch etapów. Do tego kosmetyk zapewnia 15 SPF. Koszt: około 20 zł za 2x15 ml.

Bielenda, odmładzające mleczko do ciała - recenzja TUTAJ. Mleczko całkiem fajne, treściwe, dobrze nawilża. Zapach przyjemny, utrzymuje się na skórze około 2h. Jeśli kiedyś znajdę w promocji to się skuszę. Cena: około 12 zł za 250 ml.

Max Factor, puder Creme Puff - mój ulubiony puder. Wybieram go w wersji translucent. Prasowany puder w poręcznym opakowaniu. Bardzo dobrze matowi moją mieszaną skórę, nie zapycha. Wydajność jest bardzo dobra. Koszt: około 40 zł za 21g. 


Nivea, dwufazowy płyn do demakijażu oczu - bardzo fajny płyn. Nie podrażnia, nie wysusza okolic oczu. Usuwa dobrze każdy makijaż, w tym wodoodporny. W składzie nie znajdziemy alkoholu. Na pewno kiedyś się jeszcze skuszę. Cena: około 15 zł za 125 ml, często można znaleźć w promocji.

Bielenda, regenerujący płyn micelarny do mycia i demakijażu 3 w 1 - jeden z najlepszych miceli, które miałam. Recenzja TUTAJ. Daje radę zarówno z makijażem nie- jak i wodoodpornym. Nie wysusza, nie podrażnia. Bardzo dobrze oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Bardzo dobry kosmetyk do przecierania twarzy w ciągu dnia. Jak tylko go gdzieś znajdę, na pewno kupię. Kosztuje około 12 zł za 200 ml. 

To koniec mojego denka. Przyznam, że sporo się tego nazbierało. Mogłabym dodać jeszcze kilka kosmetyków, które mam na wykończeniu ale już bez przesady :D. To chyba będzie najdłuższy post w dotychczasowej karierze mojego bloga ;). Zapraszam na drugą część.


Nominacja od Angeli Pe
1. Blondynka czy brunetka? Brunetka.
2.Czarny czy biały? Czarny.
3. Imprezowiczka czy domowniczka? Domowniczka! Choć kiedyś imprezowiczka.
4. Szminka czy błyszczyk? W chwili obecnej błyszczyk. Ale szminki też lubię.
5. Bieganie czy spacer? Zdecydowanie spacer. Bieganie nie należy do moich najmocniejszych stron.
6. Spódnica czy spodnie? Spodnie. Od spódnic wolę jeszcze sukienki.
7. Bałagan czy porządek? Kontrolowany bałagan ;)
8. Morze czy góry? W lato morze, w zimę góry. Jestem fanką pływania i sportów zimowych.
9. Książka czy film? Zależy. Lubię i czytać, i oglądać filmy.
10 Duże czy małe? Ciężkie pytanie :D. Niech będzie duże.
11. Miasto czy wieś? Miasto. Ale jeśli miałabym dokładniej określić to jego obrzeża. Najlepiej przy lesie.

Nominacja od Mar ty
1.Jakie trzy słowa najbardziej do Ciebie pasują? Kłótliwa, roztrzepana, szczera. 
2. Kto jest dla Ciebie autorytetem/ inspiracją? Moi rodzice ;)
3. Jakie są Twoje trzy ulubione marki kosmetyczne? Oj, ciężkie pytanie. Wibo jeśli chodzi o lakiery, Astor z powodu podkładu i Bielenda, którą ostatnio polubiłam.
4. Nie umiem się obejść bez... komórki! I Internetu w niej :D.
5. Jakich pięć kosmetyków zabrałabyś na bezludną wyspę? Płyn micelarny, korektor antybakteryjny, czarną kredkę, mydło, odżywkę do paznokci. Albo korektor zamieńmy na drugie mydło :D.
6. Co lubisz w sobie najbardziej? Usta. Chociaż nos też mam nienajgorszy ;)
7. Jak to się stało, czyli jak założyłaś bloga? Chciałam dzielić się innymi osobami moją opinią o różnych kosmetykach, a czasem podsyłać fajne i proste przepisy kulinarne. Szukałam sposobu w jaki mogłabym wyrażać swoje zainteresowania i blog wydawał mi się najlepszym. I nie żałuję mojej decyzji.
8. Czym kierujesz się w doborze kosmetyków? Marka, cena, skład, działanie.
9. Jeżeli mogłabyś stworzyć swoją markę/ linię kosmetyków to co by to było? Myślę, że byłyby to produkty do pielęgnacji twarzy i ciała. 
10. Czym jest dla Ciebie makijaż? Świetną zabawą bo ostatnio lubię eksperymentować, a także sposobem na podkreślenie atutów wizualnych (a także na kamuflowanie niedoskonałości;)).
11. Jaki jest Twój ulubiony kolor lakieru do paznokci? Bardzo ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie. Ostatnio czerwień i fiolet.

Nominacja od Life.Beauty.Shopping
1. Jaka cecha Twojego charakteru Cię wkurza ? Niestety jestem zbyt uparta ;).
2. Ulubiony kolor ? Mam ich kilka. Ale Chyba zielony, niebieski, fiolet i czarny :D.
3. Ulubiony sport ? Zdecydowanie pływanie jeśli chodzi o wakacje. W zimę narty a także nauka snowboardu :).
4. Jaką cechę charakteru szanujesz u drugiego człowieka najbardziej ? Szczerość. Nienawidzę, gdy ktoś kłamie.
5. Ulubiona pora roku ? Ciężko wybrać. Kiedyś lato i zima. Teraz również lubię wiosnę, choć i jesień jest niczego sobie :D.
6. Czy uśmiechasz się często ?  Staram się, chociaż nie zawsze mi to wychodzi :D.
7. Ulubiona maska do włosów ?  Obecnie zdecydowanie najbardziej lubię maskę z Biovaxu.
8. Co robisz w wolnym czasie ? Wychodzę na spacery z moim psiakiem, oglądam seriale, czytam i od niedawna komentuję blogi :).
9. Czy chciałabyś zmienić coś w swoim życiu ? Tak. Sposób odżywiania ;).
10. Ulubiony cytat... ? Nie mam takiego. Chociaż może być: Co masz zrobić jutro zrób dzisiaj.
11. Twój sposób na lenia to.. ? :) Niestety jeszcze go nie wynalazłam. Ale czasem wystarczy żebym sobie przypomniała ile mam do zrobienia i jakoś motywuję się do pracy.

Nominacja od Złotej Kasieńki
1. Twoja ulubiona roślina? Myślę, że róża. Chociaż również lubię storczyki i kaktusy :D.
2. Kim chciałaś być jak byłaś mała? Fryzjerką! Cały czas czesałam lalki, jedną nawet obcięłam na bardzo krótko.
3. Dużo czasu spędzasz przed telewizorem? Nie. Zdecydowanie więcej przed komputerem.
4. Lato czy zima? Bardzo ciężkie pytanie. Lato ze względu na pływanie, zima ze względu na sporty wodne. Nie mogę się zdecydować ;).
5.. Twoja najgorsza wada? Zbyt szybko się denerwuję.
6. Twój ostatni sukces? 5 z biochemii! :D
7. Ulubiony smak dzieciństwa? Myślę, że orzeszki w cukrowej polewie, tak zwane Kamyczki.
8. Jaką książkę/film byś mi poleciała? „Posłuszeństwo” Willa Lavendera. Bardzo ciekawa i wciągająca.
9. Jakie jest Twoje coroczne postanowienie noworoczne? Schudnąć! xD
10. Gdzie i z kim chciałabyś spędzić resztę swojego życia? Ciężkie pytanie. Na pewno chcę mieć swój własny dom i oczywiście resztę życia chciałabym spędzi ć z rodziną.
11.Czy starasz się odżywiać zdrowo? Staram ale, że czasem wychodzi inaczej to inna sprawa ;).

Osobiście nikogo nie wybieram. Bardzo dziękuję za nominacje. Miło mi było odpowiedzieć na te wszystkie pytania :).
Nie zapominajcie o moim rozdaniu: KLIK

Jestem bardzo ciekawa czy miałyście któryś z kosmetyków, z mojego denka. Chciałybyście jakiś wypróbować?
Czekam na Wasze komentarze.
Mam nadzieję, że wytrzymałyście do końca.
Miłego weekendu! ;*

środa, 21 maja 2014

37# Recenzja Ingrid Cosmetics - Lakiery

Witajcie!
Dzisiaj pogoda mnie rozpieszcza, nawet za bardzo... ;). Na uczelni poszło mi świetnie. Jeszcze jutro zaliczenie, a potem kilka dni wolnego. Ale zanim wezmę się za naukę mam dla Was recenzję.


Nadszedł czas aby opowiedzieć Wam trochę o jednym z produktów, który dostałam w ramach współpracy od firmy Verona Products Professional.

Zapewne pamiętacie, że do wypróbowania dostałam poczwórne cienie 4 YOU oraz dwa lakiery. Jestem ciekawa czy zgadniecie jaki kosmetyk chcę Wam najpierw zaprezentować ;).
Lakier Ingrid Cosmetics z serii Love story, numer 296
Od producenta:
Opowiemy Ci historię o barwach miłości… z lakierami Love Story by INGRID.Lakiery do paznokci stworzone w oparciu o najwyższej jakości formułę, gwarantują perfekcyjny manicure nawet do 7 dni! Nasycone głębią kolory w połączeniu z intensywnym, blaskiem zadowolą nawet najbardziej wymagające Klientki. 
Duży, płaski pędzelek sprawia, że produkt idealnie pokrywa płytkę paznokcia już za jednym pociągnięciem. Lakiery dostępne są w dwóch zestawach – eleganckich, wyrazistych kolorach oraz delikatnych pastelach.Love Story to lakiery, które pokochasz.


Numer katalogowy: ILA-LV

Waga/pojemność: 10 ml
Dostępne sety: 01,02,03
Przyznam, że moje pierwsze wrażenie na widok tego lakieru było bardzo pozytywne. Zgrabna buteleczka, świetna grafika na zakrętce i ciekawy kolor, w którym nie miałam żadnego lakieru.


Jesteście ciekawe jak się sprawdził w praktyce?

Muszę przyznać, że po nałożeniu pierwszej, dość cienkiej, warstwy lakieru byłam przerażona. Bardzo smużył i krycie po jednej aplikacji nie jest wystarczające by zakryć płytkę paznokcia. Po minucie od pomalowania dotknęłam paznokciem laptopa. Wpadłam w przerażenie, że lakier się rozmazał i będę musiała malować od nowa. 
Nic bardziej mylnego! 
Pierwsza warstwa wyschła w niecałą minutę. Po nałożeniu drugiej osiągnęłam efekt świetnego pokrycia płytki bez pozostawienia smug. Druga warstwa wyschła w niecałe dwie minuty. Bardzo cenię sobie lakiery, które szybko wysychają, a ten do nich należy.


Pędzelek jest prosty, bez problemu rozprowadza emalię. Lakier nie rozlewa się na skórki, nie tworzą się "bąbelki". Ten kolor określiłabym jako jasny lila. Uważam, że świetnie będzie wyglądał z opalonymi dłońmi, także nie mogę się doczekać aż się trochę wystawię na słoneczko.
Wytrzymał na moich paznokciach 3 dni. Nie jest to spektakularny wynik, ale ja rąk nie oszczędzam :). Również nie zastosowałam żadnej bazy pod lakier ani utwardzacza. Możliwe, że z którymś, z tych produktów trwałość lakieru by się polepszyła. 
Za 10 mililitrową buteleczkę w sklepie internetowym zapłacimy 5,99 złKLIK 
Uważam, że jest to bardzo przystępna cena. 
Zdjęcie wykonane 'w pełnym słońcu'.
Myślę, że ten lakier jest godny uwagi. W ofercie Ingrid Cosmetics znajdziemy pastelowe lakiery, a również takie, o bardzo wyrazistych kolorach. Dla każdego coś dobrego ;).

Fakt, że dostałam ten produkt w ramach współpracy nie wpłynął na moją ocenę. 
Dziękuję firmie Verona Products Professional za możliwość wypróbowania tego kosmetyku.
Nie zapomnijcie o moim rozdaniu :). Zostało kilkanaście dni do jego zakończenia. Zgłaszać można się pod postem: KLIK.
Znacie lakiery Ingrid Cosmetics? Miałyście okazję je wypróbować?
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii o tym kolorze :).
Serdecznie pozdrawiam!

poniedziałek, 19 maja 2014

36# Recenzja Manhattan - Szminka

Witajcie!
Dzisiaj post zamieszczam bardzo późno ze względu na to, że prawie cały dzień nie miałam dostępu do Internetu. 
Weekend dobiegł końca i ogrom nauki, który czeka mnie jutro i w środę trochę mnie przytłacza.
Ale żeby Was nie zanudzać - zapraszam na recenzję :).
*
 Manhattan, Szminka Perfect Creamy&Care

Od producenta:
Pomadka łączy w sobie doskonałą kremowość konsystencji z właściwościami pielęgnacyjnymi. 
Jej wyjątkowa konsystencja sprawia, że usta mają nasycony kolor, a równocześnie czują się lekko i naturalnie.
Kompleks nawilżająco - witaminowy zapewnia im pielęgnację, a filtry UVA i UVB ochronę. 
Przetestowana dermatologicznie.
Ta szminka przez długi czas leżała w mojej szafce zapomniana. Odnalazłam ją dwa tygodnie temu i nie wiem dlaczego przestałam jej używać.
Opakowanie mi się podoba. Czarny plastik z białym napisem i znakiem firmowym. Nic specjalnego - po prostu wygrywa prostota :). 
Szminka ma kremową konsystencję. Po nałożeniu na usta nie zasycha. Według mnie można ją uznać za połączenie balsamu nawilżającego i pigmentu, typowego dla szminki. Nie podkreśla suchych skórek.

Jeśli chodzi o trwałość to wytrzymuje około 2 godzin. Z ust schodzi równomiernie.
Zapach jest delikatny, nie przeszkadza mi. 
Mój kolor to 95D. Na ustach wygląda bardzo naturalnie. Nadaje się na każdą okazję. 
Cena szminki: około 13 zł ale w Internecie można kupić nawet za 5 zł.
Jestem z niej zadowolona :). Obecnie mam ją cały czas pod ręką i używam zamiennie z balsamem (jeśli nie chcę mieć akurat pomalowanych ust). 
Chciałabym Wam również zaprezentować niespodziankę, którą sprawiła mi Kasia (piękniejestżyć).
Myślałam, że zwycięzcą będzie jedna osoba. Okazało się jednak, że autorka zabawy prócz głównej nagrody sprezentowała niespodzianki dla trzech innych osób, w tym mnie. 
Cuda, które dostałam:
- piękna pocztówka z Gdańska :)
- krem dermo-wygładzający na szyję i dekolt, Dr Irena Eris
- szminka, Calvin Klein
- zestaw sześciu cieni, Fashion Fair.
Bardzo dziękuję za taką niespodziankę. Wszystko kosmetyki przypadły mi do gustu i na pewno będę ich używać ;).
A teraz przyznajcie się, kto jeszcze nie wziął udziału w moim rozdaniu :D.
Serdecznie zapraszam: KLIK.
Jestem ciekawa czy któraś z Was miała tą szminkę. Jeśli tak - co o niej sądzicie?
I jeszcze jedno pytanie z mojej strony: jak najszybciej nauczyć się beznadziejnych definicji? :D Może ktokolwiek wyjawi mi swój, oczywiście sprawdzony, sposób.
Trzymacie się!